Szpilka z Zimnochem zadbali o reklamę Polsat Boxing Night

Wygląda na to, że lutowa Polsat Boxing Night ma nowych bohaterów. Statystyczny Kowalski po obejrzeniu zdjęć z poniedziałkowej konferencji prasowej bardziej niż na pojedynek Andrzeja Gołoty z Przemysławem Saletą czekać będzie na dokończenie bójki Artura Szpilki i Krzysztofa Zimnocha.

Jedni powiedzą, że był to kolejny wybryk niesfornego "Szpili", który raz jeszcze pokazał, że mentalnie bliżej mu do stadionowego chuligana niż do profesjonalnego sportowca. Inni stwierdzą, że nic wielkiego się nie stało, bo nie tacy pięściarze jak Szpilka i Zimnoch robili większe - mniej lub bardziej reżyserowane - zawieruchy na konferencjach prasowych.

Reklama

Pamiętacie jak David Haye prowokował Derecka Chisorę? Albo jak Mike Tyson rzucił się na Lennoksa Lewisa?  Lepsi nie byli też  Marco Antonio Barrera, Erik Morales, Riddick Bowe, Ricardo Mayorga czy też James Toney.

Zapytacie: "Leo why? For money!"

Nic tak nie przyciąga uwagi dodatkowej puli kibiców jak dobre mordobicie, kontrolowana przepychanka lub chociażby wymiana bluzgów na konferencji poprzedzającej walkę. Dzisiaj Szpilka z Zminochem, celowo lub nie, skradli show Gołocie i Salecie. Jak znów między nimi zaiskrzy na ceremonii ważenia, to tak samo będzie 23 lutego w Ergo Arenie.

Jednych szarpanina Szpilki z Zimnochem oburzyła, innych zachęciła do obejrzenia gali. Połączyła wszystkich tych, którzy o niej mówią i wykupią transmisję PPV z Polsat Boxing Night.

A o to w tym biznesie chodzi.

Autor: Dariusz Jaroń

Dowiedz się więcej na temat: Artur Szpilka | Przemysław Saleta | Andrzej Gołota

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje