Sosnowski: Przeszedłem do historii, pora na wyższe cele

- Jestem szczęśliwy. Bardzo się cieszę. Przeszedłem do historii i po części spełniłem się sportowo - przyznał w rozmowie z serwisem bokser.org Albert Sosnowski po wylądowaniu na warszawskim Okęciu. - Jestem mistrzem Europy. Teraz czas wyznaczać sobie kolejne, wyższe cele.

Zobacz zapis z relacji walki Sosnowskiego: NA ŻYWO, kliknij:ALBERT SOSNOWSKI - PAOLO VIDOZ

Reklama

W piątkowy wieczór na gali boksu w Londynie popularny "Dragon" pokonał w starciu o czempionat Starego Kontynentu brązowego medalistę olimpijskiego z Sydney Paolo Vidoza.

- Wiedziałem, że Włoch to "stary lis" i pokazał to podczas naszego pojedynku. Przez cały czas był niebezpieczny, potrafił być groźny do samego końca walki - wspominał rozpromieniony warszawianin - Moja wiara w to, że mogę z nim wygrać była jednak niezwykle silna i sądzę, że w dużej mierze właśnie to zadecydowało o moim zwycięstwie. Vidoz znakomicie się bronił. Znakomicie wykorzystywał geometrię ringu, umiejętnie opierał się o liny. Często cofał się, by przeczekać mój mocniejszy atak, a sam w tym czasie odpoczywał i kumulował siły, by skontrować dwoma, trzema mocnymi ciosami.

- Wcześniej moim problemem było to, że pierwsze rundy zaczynałem bardzo spięty. Z Vidozem zacząłem inaczej - od pierwszej rundy bardzo skoncentrowany i bardziej rozluźniony niż bywało to wcześniej. Wiedziałem, że trzeba od początku walki wywrzeć presję na przeciwniku. Lewy prosty, który dość dobrze funkcjonował podczas sparingów, sprawdził się i w prawdziwej walce. Celne uderzenia lewym prostym na początku ustawiły cały pojedynek - dodał "Dragon".

Zapytany o plany na przyszłość trzeci w historii polskiego boksu zawodowego mistrz Europy odparł:

- Jestem dopiero co po walce i na gorąco ciężko mi cokolwiek deklarować. Nie chcę na razie spekulować. Czekamy na jakieś propozycje z Europy. Wiadomo - mam teraz bardzo prestiżowy i szanowany tytuł w Europie. Na pewno promotorzy niemieccy jak i angielscy będą chcieli doprowadzić do walki swoich podopiecznych ze mną. Ja będę chciał jak najdłużej ten tytuł utrzymać i jak najszybciej obronić go po raz pierwszy. Myślę, że już na początku przyszłego roku zaboksuję w obronie pasa. Bardzo możliwe, że moim rywalem będzie Anglik Audley Harrison.

Sosnowski, który swoje zwycięstwo zadedykował rodzicom, nie zapomniał o podziękowaniach dla polskich fanów, którzy w piątkowy wieczór w York Hall żywiołowo dopingowali go od pierwszego do ostatniego gongu.

- Bardzo chciałem podziękować Polonii angielskiej za wspaniały doping. Czułem się jak w Polsce - powiedział "Dragon" To było wspaniałe, ogromny doping, z każdej strony biało-czerwone flagi? Bardzo przyjemnie boksuje się w takiej atmosferze.

Zobacz także

Sosnowski zawodowym mistrzem Europy!

"To mój najlepszy prezent gwiazdkowy"

Dowiedz się więcej na temat: albert sosnowski | pora | cele

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje