Sam Colonna o Gołocie, Adamku i Zeganie

Stał w narożniku mistrzowskich walk Andrzeja Gołoty, poprowadził Tomasza Adamka do tytułu mistrza świata WBC i zwycięskiego debiutu na amerykańskim ringu Macieja "Boom Boom" Zegana - Sam Colonna wie o czym mówi.

A że zapowiada się bogata w wydarzenia pięściarska jesień z udziałem na pewno Adamka i Zegana oraz być może kolejny powrót na ring Gołoty, rozmowa z Colonną wydaje się jak najbardziej na czasie.

Reklama

Oto co miał do powiedzenia na temat trójki swoich - byłych lub obecnych - pięściarzy.

1. RUNDA: ANDRZEJ GOŁOTA

- Czy słyszałeś o planach powrotu na ring Andrzeja?

Sam Colonna: - Nic konkretnego, choć wcale nie byłbym takim pomysłem zdziwiony. Widziałem go na polskim wieczorze pięściarskim w Chicago przez dwoma tygodniami. Wyglądał, przynajmniej pod względem fizycznym, jakby jutro mógł wyjść na ring. Jeśli nie ma problemu z kontuzjowaną ręką, to dlaczego nie? Miał zresztą taki zamiar przed trzema miesiącami, trenował, ale wypadek na nartach pokrzyżował mu plany.

- Andrzej ma prawie 39 lat, trzynaście lat zawodowego boksowania, nie licząc kariery amatorskiej. A tu pada już nawet nazwisko potencjalnego rywala - DaVaryll Williamson?

- Nie chcę używać przykładu Bernarda Hopkinsa, który ma 41 lat i jest lepszy niż kiedy miał 21, bo to wybryk natury, ale Andrzej jest znacznie młodszy w "bokserskich" latach. Miał prawie trzy lata przerwy po Tysonie, teraz ma ponad rok po walce z Brewsterem. Chcę na niego popatrzeć, zobaczyć jak sobie radzi na treningu. Szybko bym wiedział, czy ma szansę czy powinien dać sobie spokój z boksem. Co do przeciwnika - DaVaryll nie potrafi przyjąć ciosu, ale potrafi uderzyć, dlatego nie jest to chyba najlepszy pomysł na pierwszą walkę po kilku kontuzjach i powiedzmy 16-miesięcznej przerwie. Gdyby Andrzej chciał wrócić, potrzebowałby na przetarcie kogoś mniej doświadczonego i przynajmniej sześciu tygodni treningów. Oczywiście w odwrotnej kolejności.

2. RUNDA: TOMASZ ADAMEK

- Zaraz po zwycięskiej walce z Paulem Briggsem o tytuł mistrza świata WBC powiedziałeś, że nigdy nie byłeś bardziej dumny ze swojego boksera i nigdy nie miałeś trudniejszego, ale jednocześnie bardziej udanego obozu trenerskiego. Ale w następnej walce Adamka w narożniku ciebie zabrakło. Pojawiały się natomiast słowa krytyki...

- Do dziś uważam, że nigdy w życiu nie wykonałem lepszej roboty trenerskiej, a miałem już przed Adamkiem mistrzów świata. Kto nie wierzy, niech spróbuje przygotować do walki o pas chłopaka, który nie może mieć choćby jednego sparingu! Wiedząc o złamanym nosie Tomka, musieliśmy zrezygnować ze wszystkich"?kontaktowych" treningów. Wpadłem wtedy na pomysł, żeby przygotować go maksymalnie pod względem szybkościowym, zamieniając to, co jest tylko rozgrzewką czyli kombinacje uderzeń na podkładki trzymane przez trenera, w normalny cykl przygotowań. Wszystko było w takim tempie, że Tomek narzekał, ale w United Center to Polak zdobył tytuł mistrza świata. Nawet sobie nie wyobrażam, co mógłbym zrobić z chłopakiem tak utalentowanym jak Tomek, gdybym mógł przeprowadzić z nim pełny obóz treningowy.

- To skąd krytyka? Dlaczego teraz nie jesteś częścią ekipy trenerskiej Tomka Adamka? Zwłaszcza, że będzie ponownie walczył z Briggsem?

- Nie wiem. Po walce z Australijczykiem Tomek mnie odwiedził, wszystko wydawało się OK, piliśmy szampana i snuliśmy wspólne plany. Później była nagle cisza. Pojawił się jeszcze jego trener Andrew (Gmitruk - przyp. PG), przepraszał i powiedział, że to zły wpływ ludzi otaczających Adamka. To był mój ostatni kontakt z "moim" mistrzem świata.

- Gdybyś mógł zwrócić uwagę Tomka na jedną rzecz przed walką z Briggsem - co byś mu radził?

- By nie bił się z nim tak, jak ostatnim razem, bo ten Briggs z roku 2006 będzie znacznie lepszy od tego, którego pokonaliśmy w Chicago. Tomek musi być u szczytu formy, żeby z nim wygrać. Australijczyk wtedy zlekceważył Tomka, myślał, że przyjechał z Polski jakiś facet do bicia i zanim się zorientował co się dzieje, była już piąta runda i Tomek go lał. Teraz na pewno nie zrobi tego błędu, wie, z kim ma do czynienia. Briggs to strasznie waleczny, twardy bokser z nokautującą prawą ręką, na którego najlepiej sprawdza się ciągła zmiana pozycji, nie dopuszczanie go do boksowania w półdystansie - wtedy się gubi. Jestem pewien, że Tomek nie ma już maniery opuszczania gardy, bo to mogłoby się zemścić. Szkoda też, że miał tak długą przerwę między pojedynkami, bo wszystkiego sparingami nie da się zastąpić.

3. RUNDA: TOMASZ ZEGAN

- Zawsze lubiłeś "Boom Boom"...

- Bo to dobry bokser i fajny człowiek. Mam nadzieję, że szybko przyjedzie do Chicago i zaczniemy treningi przed walką o tytuł z Natem Campbellem. Wiem, że nie będzie za tę walkę dużych pieniędzy, bo King kupił wszystko na pniu za mniej niż 30 tysięcy, ale trzeba zdobyć ten pas, żeby zarobić więcej. Czekam od niego na sygnał, kiedy pojawi się w Windy City Gym, a przede wszystkim na potwierdzenie daty walki, bo od tego zależeć będzie zakontraktowanie sparingpartnerów. Gdyby tak się zdarzyło, że trafi do mnie cała trójka, to będę musiał nauczyć się w końcu polskiego. I tak już wiele rozumiem. Szczególnie jak mnie przeklinają.

Rozmawiał w Windy City Gym w Chicago: Przemysław Garczarczyk

Dowiedz się więcej na temat: WBC | ring | Chicago | boom

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje