Pretty Boy kontra Golden... Girl?

Nieczęsto się zdarza, by dziennikarze, zwłaszcza sportowi, byli takiego samego zdania.

Tak jednak jest od ponad trzech lat, jeśli chodzi o Floyda Mayweathera Jr (37-0, 24 KO), mistrza świata w czterech kategoriach wagowych, noszącego przy tym najważniejszy z tytułów, jaki można przyznać zawodowemu pięściarzowi - najlepszego bez podziału na kategorie wagowe. Przy okazji promocji walki (5 maja w MGM Grand w Las Vegas) z inną legendą zawodowego boksu, dziesięciokrotnym mistrzem świata w sześciu kategoriach wagowych Oscarem De La Hoyą (38-4, 30 KO), miałem okazję porozmawiać z Mayweatherem Juniorem, który - jak się Czytelnicy INTERIA.PL przekonają - idzie w wywiadach tak samo, jak walczy: na całość.

Reklama

Walka Mayweather Junior - De La Hoya już teraz przeszła do historii. Bilety za ponad 19 milionów dolarów do MGM Grand sprzedały się w ciągu trzech godzin, a Mark Taffett, szef marketingu HBO jest przekonany, że oglądalność za pośrednictwem pay-per-view przekroczy rekordowe do tej pory $102 mln, które padły, gdy w 2002 roku Lennox Lewis spotkał się w ringu z Mike Tysonem. Mayweather i De La Hoya nie muszą udawać, że się nie lubią, to widać na każdym kroku - nawet jak nie są w ich strony zwrócone kamery. Oddzielne miejsca do udzielania wywiadów, zupełnie inni ludzie otaczający obu pięściarzy - panie w kreacjach od Diora, panowie w obowiązkowym Bossie po stronie Złotego Chłopca; twarde chłopaki z wymalowanym symbolem dolara z getta Grand Rapids w Michigan, skąd pochodzi Mayweather Jr., po stronie Pretty Boya. Prawie dosłownie "na noże" poszło w Chicago między obozami obu bokserów w Chicago, a jeśli do tego dodamy niewątpliwą sportową klasę obu zawodników i fakt, że według HBO nawet jak otworzymy w Stanach lodówkę, to na pewno wyskoczy z niej jakiś promocyjny gadżet, rekord finansowy na pewno padnie.

Floyd, po drugiej stronie parawanu, tam, gdzie jest De La Hoya, są dziesiątki kamer, a my po skończeniu obowiązkowej sesji reporterskiej siedzimy sami...

Floyd Mayweather Jr: Bo Golden Girl (Złota Dziewczynka) - przyzwyczaj się, że inaczej nie będę go nazywał - ma ten swój przyklejony na twarzy uśmiech, jakby wszystkich was lubił, podaje rękę, mówi jak mu miło, a potem odwraca się i mówi pod nosem "f... you". Jak wy możecie traktować poważnie faceta, który nosi makijaż? Przecież to od kilku lat jest kukła do zarabiania pieniędzy. Nic więcej!

Mówisz o pięściarzu, który był dziesięciokrotnie mistrzem świata w sześciu kategoriach wagowych....

Floyd Mayweather Jr: Te dziesięć razy to sobie może Golden Girl powiesić nad łóżkiem, bo każdy, kto zna się na boksie, wie, że Bob Arum zawsze wybierał mu takich rywali do mistrzowskich walki, który już mieli już kariery za sobą. Dostał przy okazji parę prezentów, jak choćby w walce z tym Niemcem (Felix Sturm - przyp. PG), a ostatnio po zębach od dziadka Hopkinsa. Ja nie wiem, dlaczego ktokolwiek w Meksyku go jeszcze toleruje po tym, jak z Hopkinsem najpierw dostawał lanie, a później zrobił to, czego żadnemu mężczyźnie w ringu nie wypada zrobić - przestał walczyć po ciosie, którego nie było. To samo będzie ze mną, czy wy naprawdę tego nie wiecie? Zapamiętaj moje słowa - Oskarynka będzie dostawała baty i albo zacznie udawać kontuzję, albo po prostu zejdzie z ringu. Cholera mnie bierze jak słyszę o tym, że De La Hoyi należy się szacunek bo walczy tylko z najlepszymi. Gówno prawda - wychodzi na ring z najlepszymi, po to, żeby skasować kupę siana, a nie po to, żeby wygrać. To wielka różnica. Jaki wyglądają jego wyniki w ostatnich czterech walkach? Dwa zwycięstwa, dwie porażki. I to ma być mistrz?

Nie przeszkadza ci fakt, że Oskar starał się pozyskać do swojego narożnika twojego ojca?

Floyd Mayweather Jr: Nie, bo to tylko potwierdza, że zawsze chciał być taki jak ja. Zresztą ojciec trenował go wcześniej przez sześć lat i w dalszym ciągu nie zrobił z niego nic więcej niż tylko dobrego boksera. Jak jest różnica między dobrym bokserem, a talentem od Boga zobaczycie za kilka miesięcy. Naprawdę nie interesuje mnie, czy Senior będzie go trenował czy nie. Ja bym na jego miejscu zapłacił ojcu te dwa miliony. Nic by mu to nie dało, ale to była mała kasa za to, by mieć dobre samopoczucie przed walką.

De La Hoya spodziewa się, że nie będziesz chciał się z nim bić cios za cios, że będziesz uciekał po ringu.

Floyd Mayweather Jr (wyraźnie wściekły, prawie wstaje od stołu): Gdzie jest ta pierd... panienka! Ja uciekam? Ja? Przecież Golden Girl to specjalistka od uciekania! Już zapomniał o walce Trynidadem, kiedy zamienił się z pięściarza w lekkoatletę? Napisz to: Oskarynka nie wygra ze mną ani jednej rundy. Zrobię sobie w mojej ostatniej walce w karierze sparingpartnera, który za dostanie po buzi zapłaci mi jeszcze 20 milionów.

Zarówno De La Hoya, jak przedstawiciele jego Golden Boy Promotions publicznie oświadczają, że nawet jeśli szanują ciebie jako boksera, to nie mają i nigdy nie będą mieli do ciebie szacunku jak do człowieka. "Za pieniądze Floyd możne wiele kupić, ale nie może kupić klasy" - powiedział jego rzecznik prasowy. Przeszkadza ci to?

Floyd Mayweather Jr:: On ma klasę, bo nosi garniturki od Bossa, koszulkę i krawat? Bo chodzi tylko do najlepszych restauracji i się tym chwali? Ja jestem taki jak byłem, kiedy wyrastałem w Grand Rapids. Ciągle lubię hamburgery w McDonaldsie, a jedyna różnica pomiędzy tamtymi czasami, a dniem dzisiejszym to fakt, że dziś podjeżdżam pod okienko moim "rolls- royce", lubię moje świecidełka jak ten zegarek od Jacoba za ćwierć miliona dolarów. To co, w MGM Grand będzie punktacja za to, kto jest ładniejszy albo nagrał więcej płyt z meksykańskim gównem? Jeśli tak będzie, to Oscar już wygrał. Jak będą się liczyły tylko pieści, to stawiaj na mnie.

Tekst i zdjęcia: Przemek Garczarczyk

Dowiedz się więcej na temat: de la hoya

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje