Michalczuk: Zawsze lubiłam się bić

Karolina Michalczuk jako pierwsza Polka w historii pięściarstwa zdobyła tytuł mistrzyni świata w boksie amatorskim podczas zawodów zakończonych w chińskim Ningbo.

Jedynym jak dotąd Polakiem, mistrzem globu w tej dyscyplinie sportu jest Henryk Średnicki, który światowy prymat wywalczył w 1978 roku w Belgradzie.

Reklama

Karolina Michalczuk, 29-letnia zawodniczka Paco Lublin, miała już w swoim dorobku znaczące osiągnięcia będąc m.in. wicemistrzynią świata sprzed dwóch lat z Delhi, mistrzynią Europy, dwukrotną wicemistrzynią Starego Kontynentu i dwukrotną mistrzynią Unii Europejskiej.

Dla Karoliny Michalczuk - jak sama mówiła - bicie się zawsze było tym, co wyróżniało ją spośród koleżanek.

"Zawsze lubiłam się bić. Po lekcjach, kiedy wracaliśmy ze szkoły, chłopaki często mieli ze sobą jakieś porachunki, a ja chętnie odkładałam tornister i biłam się z nimi na pięści i o dziwo najczęściej ja w tych walkach byłam górą" - wspomina swoje młodzieńcze lata aktualna mistrzyni świata.

"Podobnie było jak zaczęłam chodzić na dyskoteki, bo po kilku wydarzeniach, kiedy ktoś zachowywał się niewłaściwie w stosunku do mnie czy do moich koleżanek, to wychodziłam z lokalu i normalnie biłam takich intruzów. Później w okolicach Piask każdy unikał ze mną sytuacji konfliktowych" - mówi zawodniczka Paco Lublin.

Karolina Michalczuk mieszka we wsi Brzezice, cztery kilometry od Piask na Lubelszczyźnie. Jej ojciec nie żyje, matka Stanisława wychowała czwórkę dzieci, bo Karolina ma trzech braci, których, jak zachodzi potrzeba, też potrafi w domu utemperować.

Jako uczennica zawodowej szkoły górniczej w Piaskach miała problem z przybieraniem na wadze i wówczas jej nauczyciel wychowania fizycznego Adam Sawicki skierował Karolinę do Władysława Maciejewskiego, który zajmował się wyszukiwaniem i szkoleniem bokserskich talentów w regionie lubelskim.

"Na początku trudno ją było zmusić do ciężkiego wysiłku, a poza tym miała już takie nawyki bicia się, które w boksie nie mieściły się w kategoriach norm technicznych. Długo i ciężko pracowaliśmy, choć jak byliśmy w Gwarku Łęczna inni szkoleniowcy z pobłażaniem, a nawet z niechęcią podchodzili do uprawiania boksu przez dziewczyny.

Systematycznie jednak ćwiczyliśmy, cały czas wierząc, że w Karoli drzemią ogromne możliwości, a ponieważ nie miała ona równorzędnych rywalek, najczęściej sparowała z mężczyznami. Początkowo to ona się po prostu "lała" z przeciwnikami, jak dostała cios, to od razu chciała oddać, teraz potrafi już boksować i myśli w ringu" - wspomina Maciejewski, jej wychowawca i klubowy trener.

Na treningi Karolina Michalczuk przyjeżdża do Lublina i ostatnio była bardzo zdziwiona, że trener na nią nie krzyczy.

"Jak ostatnio widziałem, że Karola wszystko wykonuje niemal perfekcyjnie, że zdecydowanie poprawiła szybkość, która była jej mankamentem, to sam byłam zachwycony i w takiej sytuacji nie mogłem podnosić głosu. Przed wyjazdem do Chin powiedziałem też Karoli, że jedzie tam po złoto, bo widziałem jak jest znakomicie dysponowana" - podkreśla trener Maciejewski.

Dzięki internetowi wychowawca mistrzyni świata śledził jej najważniejszą dotąd w karierze walkę.

"W finałowym pojedynku, choć Karola przegrywała po pierwszej rundzie z Angielką 1:4, wierzyłem, że potrafi jednak narzucić swój styl walki, że jej charakter i wyćwiczone elementy techniki pozwolą na przejęcie inicjatywy. Jak widziałem, że po drugim starciu było już 4:4, to byłem pewny zwycięstwa mojej podopiecznej" - z dumą podkreśla Władysław Maciejewski.

Andrzej Stachura, prezes Paco Lublin nie spodziewał się, że zdobycie mistrzostwa świata przez zawodniczkę z jego klubu wywoła aż takie zainteresowanie.

"To dla nas rzeczywiście ogromne wydarzenie i jestem przekonany, że przykład Karoliny rozbudzi w naszym mieście zainteresowanie boksem" - zaznacza prezes Paco.

Sama mistrzyni świata jeszcze nie ochłonęła po życiowym sukcesie, ale już myśli o przyszłości.

"To, że jestem mistrzynią świata jeszcze nie do końca dociera do mnie, cały czas jestem ogromnie podemocjonowana, ale marzeniem moim jest teraz występ na olimpiadzie w Londynie i zdobycie tam złotego medalu. To moje największe marzenie" - tuż po zdobyciu mistrzostwa świata patrzy w przyszłość pięściarka z Lublina.

Henryk Średnicki był do tej pory jedynym Polakiem, który szczyci się tytułem mistrza świata w boksie amatorskim. Po światowy prymat sięgnął w roku 1978 w Belgradzie, gdzie były rozgrywane drugie mistrzostwa globu. Jego osiągnięcia nie powtórzył już żaden z bokserów, ale dołączyła do niego kobieta - Karolina Michalczuk.

"Dowiaduję się od dziennikarza, że Polka wywalczyła mistrzostwo świata. Osobiście pogratuluję jej tego sukcesu już za tydzień, kiedy będę w Lublinie na międzynarodowym turnieju. Widziałem już w akcji Karolinę i wiem, że zdobycie tego tytułu nie jest dziełem przypadku, ona umie walczyć" - tak Karolinę Michalczuk ocenia Średnicki, który jako szkoleniowiec w Myszkowie też prowadzi treningi z dziewczętami.

Karolina Michalczuk do Polski wraca w najbliższy wtorek.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: lubić | Polka | Lublin | mistrzyni

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje