Marek Jędrzejewski: W każdej chwili jadę do Polski, albo do Nowego Jorku

Jedenaście zwycięstw, w tym 10 przez nokaut - to bilans walczącego na niemieckich ringach niepokonanego boksera Marka Jędrzejewskiego. "Chcę wrócić do Polski, albo pojechać do Nowego Jorku" - stwierdził dwukrotny medalista amatorskich mistrzostw Polski.

Występujący w wadze lekkiej Jędrzejewski za tydzień powalczy na gali w kopalni soli w Wieliczce, 125 metrów pod ziemią. To jego pierwsza profesjonalna walka w Polsce.

Reklama

"Długo czekałem na możliwość rywalizowania przed własną widownią, wreszcie będę mógł pokazać się polskim kibicom. Mój menedżer Krzysztof Jaszczuk goszcząc w Stanach Zjednoczonych miał okazję rozmawiać ze słynnym trenerem Floydem Mayweatherem seniorem, który nawet mnie pochwalił, a tymczasem w ojczyźnie wciąż jestem mało znany. A prawda jest taka, że jeśli będzie możliwość, to w jednej chwili wracam do Polski. Albo polecę do USA. Wspaniale byłoby potrenować u Mayweathera, chociaż pod względem stylu bliżej mi do Mikaela Kozlowskiego. To nowojorczyk nastawiony na technikę, taka stara radziecka szkoła" - powiedział Jędrzejewski.

Wychowanek Antoniego Pałuckiego uczył się boksu w KS Damnica na Pomorzu. Później reprezentował barwy Czarnych Słupsk, Gardy Wicko i PKB Poznań, zanim rozpoczął zawodowe boksowanie i jednocześnie podjął pracę w Holandii.

"Jako amator byłem m.in. mistrzem kraju juniorów, zaś w 2009 i 2011 roku wywalczyłem brązowe medale turnieju seniorskiego. W barwach PKB boksowałem w niemieckiej Bundeslidze. Najbardziej zapamiętałem bój ze świeżo upieczonym wówczas mistrzem Europy Denisem Makarovem. Przekonałem się na własnej skórze, co znaczy stres startowy, co znaczy przegrać walkę w szatni. To była świetna nauka, bo przecież nazwiska nie boksują" - stwierdził.

21 października podczas Underground Boxing Show Jędrzejewski spotka się z Gruzinem Giorgim Abuladze (9-2-1).

"Z 11 zawodowych walk, najlepsza była ta jedyna, której nie wygrałem przed czasem. Azer Bachtijar Isgandarzada okazał się bardzo wymagającym przeciwnikiem. Łącznie mam stoczonych prawie 170 pojedynków, ale takiej potyczki jeszcze nie miałem. Oczywiście, wiem, że będą jeszcze trudniejsze, mam nadzieję, że o pasy w kategorii lekkiej" - dodał zawodnik pochodzący z miejscowości Bobrowniki (gmina Damnica), a pracujący w holenderskim Dordrechcie jako magazynier.

Jędrzejewski nie ma wcale łatwych warunków do pracy, bowiem Holendrzy zdecydowanie bardziej uwielbiają kickboxing. Tam jest mnóstwo klubów i szkół tego sportu.

"Dlatego tak bardzo chciałbym wrócić do Polski i spróbować coś osiągnąć w pięściarstwie. Menedżer Jaszczuka z First Punch Boxpromotion wiele mi pomógł, teraz liczę na dobry występ na gali Tomasza Babilońskiego. Zwycięstwo nad Abuladze ma być pierwszym ważnym krokiem na ojczystej ziemi, a do tego pierwszym triumfem z dedykacją dla córki Kingi, która wkrótce się urodzi" - podsumował.

W Wieliczce, po niemal rocznej przerwie, na ring wróci bokser wagi junior ciężkiej Michał Cieślak (14-0), z kolei trzeci pojedynek na zasadach MMA stoczy mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów Szymon Kołecki.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama