King nie przystał na warunki Adamka

Tomasz Adamek miał stoczyć 5 sierpnia pojedynek rewanżowy o mistrzostwo świata w wadze półciężkiej z Paulem Briggsem. W planach była także walka z Glenem Johnsonem. Obie walki nie dojdą jednak do skutku.

Adamek nie skrzyżuje rękawic z Briggsem ponieważ promotor Don King nie przystał na warunki polskiego pięściarza.

Reklama

- King przysłał kontrakt na walkę z Australijczykiem Briggsem za 200 tysięcy dolarów, który Adamek podpisał po godzinie. Nanieśliśmy jednak kilka znaczących poprawek, na które King nie wyraził zgody. Zażądaliśmy 50 procent zysków z promocji i zastrzegliśmy, że nie ma mowy o przesunięciu terminu walki (wyjątek to kontuzja jednego z pięściarzy), która miałaby się odbyć 5 sierpnia. Stacja telewizyjna Showtime zażądała też, by Briggs zrezygnował z walki w Australii zakontraktowanej na 16 czerwca" - tłumaczy na łamach "Rzeczpospolitej" Ziggy Rozalski współpromotor Andrzeja Gołoty, który teraz dba także o interesy Adamka.

- Teraz chcemy jednak za wszelką cenę zorganizować Tomkowi jakiś pojedynek. Prowadzimy rozmowy z kasynami indiańskimi w stanie Nowy Jork i Connecticut. Ich prawnicy muszą tylko sprawdzić, czy King może pozwać ich do sądu, czy nie - dodał Rozalski.

Rzeczpospolita/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: pojedynek | Tomasz Adamek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama