Dariusz Michalczewski był pod wpływem środków psychoaktywnych

- Ostateczna opinia toksykologiczna potwierdziła, że podejrzany Dariusz M. w chwili zatrzymania był pod wpływem środków psychoaktywnych - poinformowała Interię prokurator Tatiana Paszkiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Sprawa ma związek z zatrzymaniem ex-pięściarza w grudniu ub.r., po czym zostały mu postawione zarzuty znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej swojej żony.

Uzyskana ostateczna opinia z zakresu badań toksykologicznych potwierdziła to, co wynikało już ze wstępnej opinii. W chwili policyjnej interwencji po zawiadomieniu żony, Dariusz Michalczewski był pod wpływem środków psychoaktywnych, a dokładnie narkotyków. Pełnomocnik byłego mistrza świata w boksie mec. Jacek Rochowicz poinformował Interię, że jego klient wyraził zgodę na publikację wizerunku i podawanie pełnych danych osobowych.

Reklama

- Cały czas jest kontynuowane dochodzenie przez prokuraturę Gdańsk-Oliwa w Gdańsku. Wciąż odbywa się przesłuchiwanie świadków oraz trwają czynności końcowe w sprawie - powiedziała Interii prokurator Tatiana Paszkiewicz.

O wyniku ostatecznej opinii toksykologicznej reprezentujący interesy Michalczewskiego mec. Rochowicz dowiedział się od... Interii. - Prokuratura rzeczywiście zleciła taką ekspertyzę, ale to od pana dowiedziałem się o tych wynikach, ponieważ ten temat nie jest szczególnie mnie interesujący. Otóż prokuratura nie zajmuje się kwestią narkotyków, bowiem zarzuty, które zostały postawione panu Dariuszowi Michalczewskiemu nie mają nic wspólnego z narkotykami - powiedział adwokat. 

- W związku z tym przyjmuję do wiadomości to, co usłyszałem od pana w kwestii opinii, jako obrońca pana Michalczewskiego w sprawie dwóch zarzutów innej natury - dodał mec. Rochowicz.

Rzecznik trójmiejskiej prokuratury zaznaczyła, że na tym etapie bez zmian pozostają dwa zarzuty, które od początku są stawiane podejrzanemu. Chodzi o znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej. Zgromadzony materiał dowodowy nadal będzie analizowany, po czym będą podejmowane dalsze decyzje.

- Stawiane zarzuty są zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do jednego roku. Wcześniej były wykonywane czynności procesowe z udziałem podejrzanego. Podejrzany był przesłuchiwany, ale odmówił składania wyjaśnień - dodała rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Wobec Michalczewskiego nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych, odpowiada z wolnej stopy.

Prokurator Paszkiewicz nie chciała potwierdzić, czy prawdą jest, że Michalczewscy od kilku lat mają założoną "Niebieską Kartę", która służy dokumentowaniu przez funkcjonariuszy policji aktów przemocy w rodzinie. 

- Zważywszy na charakter zdarzeń, co do zasady przy tego typu przestępstwach oraz to, że postępowania przed sądem toczą się z wyłączeniem jawności, prokuratura nie ujawnia informacji odnośnie zakładania "Niebieskich Kart" dla pokrzywdzonych - zastrzegła pani rzecznik.

AG

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje