Adamek: Płacą, to wymagają

Tomasz Adamek bedzie bronił tytułu mistrza świata wagi półciężkiej federacji WBC 3 lutego w Miami, a nie jak wcześniej planowano 3 marca. Polak skrzyżuje rękawice z niepokonanym do tej pory Chadem "Bad" Dawsonem.

- Nie powiem, żeby to była dla mnie dobra wiadomość, ale nic na to nie poradzę - skomentował Adamek przesunięcie terminu walki w "Przeglądzie Sportowym".

Reklama

- To telewizja wyznacza terminy i my musimy się dostosować. Płacą, to wymagają. Dlaczego nie jestem zachwycony? Chodzi o święta, które chciałem spędzić z rodziną. Teraz nie będę mógł wrócić na Boże Narodzenie do Polski. Będzie to pierwsza - i mam nadzieję ostatnia - wigilia spędzona bez rodziny - dodał polski bokser.

- Sprawa jest jasna. 4 lutego w Miami rozgrywany będzie Super Bowl. ShowTime liczy, że organizując wielką galę dzień przed finałem, ściągnie na trybuny komplet widzów - tłumaczył Ziggy Rozalski.

- Już od dwóch tygodni trenuję. Nie są to może specjalistyczne zajęcia, ale pozwalają mi utrzymać dyspozycję fizyczną. Poza tym, walczyłem całkiem niedawno, więc o formę się nie martwię. W sobotę lecę do USA, gdzie zostanę aż do gali. Czasu nie ma zbyt wiele - podkreślił Adamek.

Data pojedynku jest ustalona, ale nie ma jeszcze podpisu Adamka pod kontraktem.

- Walczymy o jak najwyższą gażę. Z Kingiem zawsze jest ostra gra. Ale negocjujemy. W końcu Tomek jest mistrzem i powinien dostać odpowiednie pieniądze, tym bardziej, że walkę pokaże ShowTime. Dostaliśmy już na piśmie prawa telewizyjne na Polskę - stwierdził Rozalski.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wymagać | zarobki | miami | Tomasz Adamek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje