Adam Kownacki do szefa sportu w Polsacie: Panie Kmita, sześciopak nie wygrywa walki

Zadrą w sercu Adama Kownackiego, niespodziewanego pogromcy Artura Szpilki, ciągle pozostają słowa Mariana Kmity, dyrektora sportu w telewizji Polsat, który w styczniu 2016 roku - w osobliwy sposób - odniósł się do sylwetki pięściarza. Wtedy Kownacki miał ochotę wystąpić na gali z cyklu Polsat Boxing Night.

Jak wielkie rozżalenie Kownacki musi nadal odczuwać, świadczą okoliczności, w jakich niesprokurowany żadnym pytaniem, sam nawiązał do słów dyrektora Kmity. Chwilę po walce z Arturem Szpilką, zakończonej spektakularnym zwycięstwem przez techniczny nokaut w 4. rundzie, stanął przed kamerą polonijnego dziennikarza Przemka Garczarczyka.

Reklama

Popularny "Baby Face" odpowiadał na pytania związane z przebiegiem pojedynku, ale na koniec nie mógł sobie odmówić, by "podszczypać" szefa sportu w Polsacie za wypowiedź na wizji, która najwidoczniej bardzo go zabolała.

"Panie Kmita, nie ma sześciopaka, ale mam nadzieję, że Polsat... Sześciopak nie wygrywa walki" - z uśmiechem na ustach odgryzł się pięściarz rodem z Łomży, odsłaniając przed kamerą lekko otłuszczony brzuch. Wychowywany od 7. roku życia na Greenpoincie w Nowym Jorku sportowiec, do niedawna ważył o kilkanaście kilogramów więcej, co nie przeszkadzało mu odprawiać z kwitkiem kolejnych rywali. Wszystko odmieniła obecność na ostatnim obozie przygotowawczym u Tomasza Adamka, gdzie dr Jakub Chycki wpajał mu odpowiednie nawyki żywieniowe.

Do kontrowersyjnej sytuacji ze stycznia 2016 roku doszło przy okazji telewizyjnego programu, gdy kreślono obsadę na galę PBN 5, która odbyła się w kwietniu ubiegłego roku w Tauron Arenie Kraków. Kownacki był krótko po przekonującym zwycięstwie nad Dannym Kellym i zgłosił akces, by z bilansem walk 13-0 zadebiutować na największej w kraju imprezie bokserskiej.

"Jeśli miałbym go namawiać do Polsat Boxing Night, to musielibyśmy troszkę o sylwetce pogadać, żeby tak zbliżył się do pana Izu (Ugonoha). To jest show biznes i musimy dbać o wszystko, w tym o estetykę" - stwierdził dyrektor Kmita. Po tych słowach zrobiło się gorąco na forach internetowych.

Kibice oraz eksperci zwracali uwagę, że boks to nie kulturystyka. Oczywiście atletyczna budowa i mięśnie, jeśli nie przerośnięte, są dodatkowym atutem, ale w boksie liczą się przede wszystkim inne walory, co Kownacki dobitnie pokazał w starciu ze "Szpilą". Poza tym tak niefortunnie wyrażone sformułowanie komentowano także, jako wyraz dyskryminowania sportowca ze względu na wygląd.

Po zwycięstwie nad Szpilką, 28-letni Kownacki w jednej chwili znalazł się w nowej dla siebie rzeczywistości. Prawdopodobnie, w najbliższym czasie, to on nie będzie zainteresowany pojedynkami w Polsce. Teraz przed "Baby Facem" rysuje się perspektywa ciekawych sportowo i dobrze płatnych walk w Stanach Zjednoczonych.

AG

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje