MŚ w Lahti. Ósme miejsce polskiej sztafety. Kowalczyk uciekła na samolot

Justyna Kowalczyk spieszyła się dziś na trasie MŚ w Lahti i nie zwolniła nawet za metą, błyskawicznie uciekając ze stadionu. Polska sztafeta zajęła ósme miejsce, głównie dzięki jej znakomitemu biegowi. - Nawet nie zdążyłam jej pogratulować - powiedziała Ewelina Marcisz.

Sztafetę pań wygrały Norweżki z niesamowitą Marit Bjoergen na ostatniej zmianie. To już jej trzecie złoto w Lahti. Srebro przypadło Szwedkom, a brąz - Finkom. Ósme miejsce Polek oznacza stypendia olimpijskie i spokojną głowę w trakcie przygotowań do igrzysk.

Reklama

Kapitalnie zaczęła w polskiej drużynie Kowalczyk, która finiszowała na trzecim miejscu ze stratą 7,9 s do prowadzących Norweżek. Po swoim starcie nasza najlepsza zawodniczka błyskawicznie i po cichu wymknęła się ze stadionu. Nie zdążyli za nią nawet dziennikarze. Rzuciła tylko, że spieszy się na samolot (już w sobotę wystartuje w 41. Biegu Piastów). Po drodze musiała jeszcze zaliczyć kontrolę antydopingową.

- Justyna pobiegła dziś pięknie. Nie zdążyłam jej nawet pogratulować - powiedziała Ewelina Marcisz.

- Gdy widziałam, co robi na trasie, miałam coraz większy lęk przed tym, aż mnie dotknie i będę musiała przejąć pałeczkę. Starałam się, żeby jak najmniej stracić. Jej przewaga dała nam bardzo dużo - nie kryła Marcisz, która przyprowadziła polską sztafetę na piątym miejscu.

- Jestem po części zadowolona ze swojego biegu. Mogę powiedzieć, że wykonałam swoją pracę na tyle, na ile dzisiaj mnie stać. Tyle z siebie dałam - dodała.

Na ostatnich dwóch zmianach Kornelii Kubińskiej i Martynie Galewicz udało się utrzymać miejsce w pierwszej ósemce, co było planem minimum.



- Staramy się budować na nowo naszą ekipę. To, co było dwa lata temu na MŚ w Falun (piąte miejsce - red.), to są piękne wspomnienia, ale mam nadzieję, że będziemy w stanie znów to poczuć, na przykład za rok na igrzyskach olimpijskich. Tego życzę sobie i moim koleżankom - powiedziała Marcisz.

- Dzisiaj chciałam wystartować na sto procent, a skoczyć na 110. Czy się udało, to oceni trener. Jestem wykończona, więc myślę, że od siebie dałam wszystko, co mogłam - powiedziała.

- Po niedzielnym bieg w sprincie drużynowym Justyna bardzo mi pomogła, zwłaszcza z moją głową. Wciąż jest u mnie blokada. Cieszę się, że z nią mogłam wystartować. To jest kolejne doświadczenie. Może czekają mnie jeszcze jakieś sprinty drużynowe - stwierdziła.

Z Lahti Waldemar Stelmach

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama