Kowalczyk: Stała się dziwna rzecz

Justyna Kowalczyk bardzo dobrze rozpoczęła bieg na 10 km stylem klasycznym w Davos. Z upływem kolejnych kilometrów Polka traciła siły i ostatecznie zakończyła zawody na 11. miejscu.

"Stała się dziwna rzecz. Narty stopniowo pokryły się lodem i nie chciały jechać w dół. Tymczasem tu jest prosta trasa. Kijki pod pachy i szusuje się bez zmiany pozycji. Jak tracisz na zjeździe, to jest po tobie" - powiedziała Kowalczyk na łamach "Przeglądu Sportowego".

Reklama

Okazało się, że problemem były źle dobrane smary przez serwismena Ulfa Olssona.

"Dałam z siebie wszystko. Dawno nie byłam tak zmęczona, kończąc bieg poza czołówką. To, co odrobiła na podbiegu, traciłam na zjeździe. Po kilkanaście sekund na drugiej i trzeciej pętli. Różnice były niewielkie. Straciłam więcej niż brakło mi do podium" - dodała nasza najlepsza biegaczka narciarska.

"Takie wpadki ze smarowaniem zawsze się zdarzają. Taka jest natura biegów narciarskich. Forma mi nie uciekła, nie tracę dobrego samopoczucia, jestem zwarta i gotowa do walki" - stwierdziła Kowalczyk.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: bieg | Kowalczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje