Żurawski: Nie byłem w formie

Maciej Żurawski znów nie zagrał wielkiego meczu w mistrzostwach świata i w przerwie meczu z Kostaryką został zmieniony przez Pawła Brożka.


Reklama

- Nikt nie ma karnetu na grę w kadrze i trener ma prawo mnie zmienić. Przyjechało 23 zawodników i na pewno każdy chce wejść i pokazać się z jak najlepszej strony. Zwłaszcza w tym ostatni meczu, w którym trener mógł dokonać szybko korekt w składzie - powiedział "Żuraw" po wyjściu z szatni.

Jak się dzisiaj Panu grało?

Było dziś strasznie gorąco. Jak zawsze straciliśmy pierwsi bramkę i cieszy mnie to, że potrafiliśmy się z tego podnieść. W większości taki spotkań po utracie gola nie mamy pomysłu i przegrywaliśmy. Dzisiaj było inaczej i to cieszy. Na pewno nie można powiedzieć, że nasza gra dziś była jakaś świetna, ale najważniejsze były dzisiaj trzy punkty i zwycięstwo. Bramki padły po stałych fragmentach, czyli można powiedzieć, że wypełniliśmy to co sobie założyliśmy. Humory w Polsce też z pewnością się poprawiły.

Miał Pan świetną sytuację z lewej strony boiska, ale gol nie padł.

Tak, to była akcja typowa dla mnie. Niestety nie udało się, szkoda. Może gdybym strzelał po długim rogu, a nie po krótkim, ale to są ułamki sekund na podjęcie decyzji i w tamtym momencie podjąłem inną.

Nie żal Panu tak wcześnie wyjeżdżać z Niemiec?

Na pewno czuję niedosyt i rozczarowanie. Staram się jednak patrzeć na to, w ten sposób, że taka jest właśnie piłka. Takie jest życie, które czasami jest brutalne. Raz jest lepiej, a raz gorzej.

Musi Pan przyznać, że nie błyszczał Pan na tym mundialu.

Każdy widział, że nie byłem w wielkiej formie. Gdybym w niej był to miałbym mnóstwo sytuacji i strzelałbym bramki. Mimo wszystko nie jestem już zawodnikiem na dorobku, ale takim, który już coś zrobił. Myślałem przed mundialem, że inaczej będzie to wyglądało, jednak nie udało się.

A może spoczywała na Panu za duża presja?

Do presji już się przyzwyczaiłem. Czułem ją tutaj, czułem w lidze i teraz w Glasgow. Nie jest to dla mnie jakąś barierą.

Wielu będzie mówiło, że mundial Pana przerósł.

Na pewno nie pod względem psychologicznym. Mogę powiedzieć, że czułem się w myśl powiedzenia: serce chce, albo nogi nie niosą.

Co dalej z Pana przyszłością w kadrze?

Szczerze mówiąc to nie jest to czas, żebym składał broń. Niepowodzenie nie może sprawić, abym miał rezygnować z gry w kadrze. Z drugiej strony są jeszcze młodzi zawodnicy, którzy chcą grać i mają szansę na wejście do kadry. Dużo też zależy ode mnie, czy będę w formie, a może jak będzie nowy trener, to nie będzie widział dla mnie miejsca. Na pewno ja nie chcę zrezygnować z gry w kadrze, bo uważam, że to jeszcze za wcześnie.

Za cztery lata kolejny mundial.

Nie wiem czy tylko ze mną w składzie. Nie mówię, że składam broń, ale na następnym mundialu będę miał 34 lata, a w tym wieku forma jest wielką niewiadomą. Można w niej być lub nie. Obrońcy łatwiej jest grać w tym wieku niż napastnikowi. Jednak znam i napastników, którzy grali w takim wieku na mistrzostwach świata. Zobaczymy co będzie ze mną. Na razie cieszę się z tego zwycięstwa.

Andrzej Łukaszewicz, Hanower

mundial2006.blog.interia.pl

Zobacz opis meczu Kostaryka - Polska

Zobacz wyniki i tabelę grupy A

Zobacz galerię z meczu Kostaryka - Polska

Dowiedz się więcej na temat: Mundial 2014 | Żurawski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje