Żurawski: Muszę grać jak najlepiej!

Maciej Żurawski po raz trzeci w karierze zagra dziś przeciwko reprezentacji USA. - Wyjdziemy i zagramy - mówi krótko napastnik Celtiku Glasgow.

- Zna pan jakichś amerykańskich piłkarzy?

Reklama

- Mnie nie interesują piłkarze ze Stanów. Chyba jest tam jakiś Donovan, ale więcej nazwisk nie znam.

- A co może pan powiedzieć o ich grze?

- Myślę, że jest to drużyna bardzo poukładana taktycznie.

- Pan jest ostatnio w świetnej formie. Czy nie za wcześnie ona przyszła i czy utrzyma ją pan do mistrzostw świata?

- A co miała w ogóle nie przyjść? Trzeba się cieszyć i ja się cieszę, że mam taką formę. Nie da się tak przewidzieć, że dziś nie będę miał formy, a na MŚ będę ją miał i będę tam świetnie grał. Tak nie można myśleć. Muszę robić to, co do mnie należy, czyli grać jak najlepiej i być przygotowanym dobrze do każdego meczu, obojętnie czy będą to mistrzostwa świata, czy mecz ligowy.

- W ostatnim ligowym meczu strzelił pan cztery bramki. Czy to był najlepszy pana występ w karierze?

Oczywiście najlepszy pod względem liczby strzelonych bramek. Na mecze można patrzeć przez różny pryzmat, można zagrać świetnie i nie strzelić żadnej bramki. Teoretycznie można też zagrać słabo i strzelić cztery gole, choć to nie dotyczy tego ostatniego meczu.

- Oprócz bramek zaliczył pan także asysty.

- Tak, to był naprawdę dobry mecz. Mogłem strzelić jeszcze jedną bramkę, bo miałem dobre sytuacje, ale i tak jestem zadowolony z tego występu. No ale to już jest historia.

- Będzie pan walczył o koronę króla strzelców?

- Myślę, że będzie ciężko, bo Boyce ma już na koncie 20 goli. No chyba, że będę miał taką skuteczność jak w tym ostatnim meczu, to rzeczywiście mógłbym powiedzieć, że bez problemów zostanę królem strzelców. Myślę jednak, że będzie ciężko zdobyć koronę króla strzelców, dlatego może w przyszłym roku się o nią pokuszę. Trochę też kontuzja pomieszała mi szyki, ale teraz już jest dobrze.

- Rywalizuje pan o gole z Hartsonem, ale często podajecie do siebie.

- Tam nie ma takiej rywalizacji i nikt nie patrzy za bardzo na siebie. Każdy stara się grać raczej zespołowo. To czy on ma na koncie 15, a ja 12 bramek to tak naprawdę nie ma znaczenia.

- Czy Petrow to taki Szymkowiak w Celtiku, jeśli chodzi o podania?

- Petrow jest ważną osobą w Celtiku, ale nie jest on Mirkiem Szymkowiakiem, bo tych podań prostopadłych jest od niego mniej. System gry naszej drużyny jest trochę inny, ale ktoś taki jak "Szymek" na pewno by się nam w Glasgow przydał.

- Co może pan powiedzieć o kibicach w Szkocji?

- To co zaobserwowałem jeśli chodzi o kibiców Rangersów i Celtiku to to, że na ulicach się wzajemnie szanują. Mogą spokojnie przejść obok siebie i raczej się nie pobiją. U nas mogłoby być różnie. To jest taka podstawowa różnica. Trzeba też dodać, że w Szkocji są większe stadiony i z racji tego jest więcej kibiców na meczach, stąd również atmosfera jest wspaniała.

- A jak się żyje panu w Szkocji?

- Życie w Szkocji jest spokojniejsze no i nie ma tylu znajomych. Poza tym jest szaro ze względu na panującą tam pogodę, ale aura jaka tak tam panuje jest bardzo dobra, wręcz idealna do gry.

- Czy zamieszanie z wypowiedziami Artura Boruca już się zakończyło?

- Artur chyba złożył swoje wyjaśnienia, które w jakiś tam sposób miały to wszystko załagodzić. To sprawa między nim a klubem. Ja nie mam nic więcej w tym temacie do dodania.

- A czy Hartson nie obraził się na niego? (Boruc miał powiedzieć, że jest to najbardziej leniwy piłkarz jakiego widział - przyp. red.)

- Nie wydaje mi się.

- Czy nie za długo grał pan w Wiśle?

- Możliwe, ale nie żałuję tego co było. Myślę, że to wszystko zaprocentowało, że trafiłem do takiego klubu jakim jest Celtic.

- Tomek Frankowski, któremu na razie nie idzie w Anglii wskazuje na pana, że panu również na początku nie szło w Szkocji, a później się pan rozstrzelał. Schlebia to panu?

- Miejmy nadzieję, że wkrótce zacznie strzelać. "Franek" jest stworzony do tego żeby zdobywać bramki. W Hiszpanii dobrze mu szło, teraz zmienił klub i potrzebuje trochę czasu. Mam nadzieję, że trenerowi też wystarczy cierpliwości i będzie na niego stawiał.

- Grał pan w meczach sparingowych przed MŚ za kadencji Jerzego Engela. Czy nie obawia się pan, że ewentualne porażki obniżą morale drużyny na MŚ w Niemczech?

- Myślę, że każdy zdaje sobie sprawę, że MŚ to coś wielkiego i każdy będzie do nich bardzo dobrze przygotowany, bez względu na to jakie będą wyniki meczów sparingowych, choć każdy by sobie życzył, żebyśmy te wszystkie mecze wygrali.

Andrzej Łukaszewicz, Kaiserslautern

Dowiedz się więcej na temat: Glasgow | bramki | Żurawski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje