Żurawski: Idąc na Cypr patrzyłem na finanse

Szczerość aż do bólu nie jest domeną wielu piłkarzy. Wyjątkiem okazał się zawodnik cypryjskiej Omonii Nikozja, Maciej Żurawski. "Żuraw" przyznał wprost, że na "Wyspę Afrodyty" przeprowadził się dla pieniędzy. Odrzucił mniej intratne oferty Wisły Kraków i Austrii Wiedeń.

"Ktoś może mi zarzucić, że przy wyborze klubu patrzyłem na finanse. I co mam powiedzieć? Taka jest rzeczywistość. Przecież długo już w piłkę nie pogram" - mówi otwarcie piłkarz w rozmowie z "Faktem".

Reklama

Zdradza też, że zanim podpisał roczną umowę z Omonią rozważał również propozycje innych klubów. Wisły Kraków i Austrii Wiedeń,

"Rozmawiałem z tymi zespołami, ostatecznie przeważyły szczegóły. Jestem w takim wieku, że muszę myśleć o sobie" - wyjaśnia Żurawski, który w nowym klubie zarobi ponad pół miliona euro rocznie. Takich pieniędzy nie wyłożyłaby z pewnością "Biała Gwiazda".

Już w czwartkowy wieczór (o 19:30) "Żuraw" będzie miał pierwszą okazję, aby udowodnić cypryjskim kibicom, kto jest polskim "władcą muraw". Omonia zagra bowiem na własnym stadionie z HB Torshavn. Cypryjczycy nie powinni mieć kłopotów z pokonaniem ekipy z Wysp Owczych. Liczymy, że bramki na Neo GSP Stadium padną przy udziale polskiego napastnika.

Dowiedz się więcej na temat: Wiedeń | Cypr | finanse | Żurawski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje