Zrezygnowała z kadry przez trenera

Rozegrała ponad 100 spotkań w reprezentacji Polski zdobywając ponad 300 bramek. Niespodziewanie, jeszcze w trakcie mistrzostw świata we Francji, Dagmara Kowalska postanowiła zrezygnować z gry w biało-czerwonych barwach.

Mecz z Macedonią o 11. miejsce MŚ, wygrany przez polskie szczypiornistki 33:31, był ostatnim występem Dagmary Kowalskiej w kadrze.

Reklama

"Trener Zenon Łakomy spytał mnie, czy tę sprawę dokładnie rozważyłam, czy wzięłam pod uwagę wszystkie "za i przeciw". Tak naprawdę to on ułatwił mi wybór. Owszem, w dwóch pierwszych spotkaniach w Tulonie nie mogłam zagrać, bo brałam zastrzyki. Być może z tego powodu trudniej mi było wskoczyć w rytm meczowy. Uważam jednak, że mogłam pomóc drużynie dłużej niż tylko przez pięć lub dziesięć minut w meczu. Inne rozgrywające grały niemal non stop i potrzebowały odpoczynku. Nie dostałam szansy występu na mojej pozycji, czyli lewym rozegraniu. Przez dwie noce w hotelu w Dijon biłam się z myślami, czy dobrze robię. Już wiem, że postępuje słusznie, bo - jak śpiewa Perfect: "trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść, niepokonanym" - powiedziała Kowalska w "Przeglądzie Sportowym".

"Czy Zenon Łakomy jest dobrym trenerem? Trudne pytanie. Każdy ma zwolenników i przeciwników. Chcę podkreślić, że przyczyną mojej rezygnacji z kadry nie był konflikt z koleżankami z zespołu, tylko brak zrozumienia z trenerem. Mógł zagrać ze mną w otwarte karty. Powiedzieć: Dagmara będziesz mi potrzebna do gry tylko przez kwadrans w każdym meczu. Wówczas byłoby OK. Naprawdę czułam się źle grając tak krótko. Po meczu z Koreą miałam zamiar oddać koszulkę i opuścić zgrupowanie. Nie zrobiłam tego, bo najbliżsi przekonali mnie, że nie ma sensu wywoływać skandalu. A co do metod szkoleniowych Zenona Łakomego, to dziwią mnie treningi ataku bez obrony. Ale to wyłącznie moje zdanie" - dodała.

"Mogłyśmy znaleźć się w pierwszej ósemce i po to jechałyśmy do Francji. Wówczas nie byłoby problemu z naszym udziałem w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk. Dla kilku dziewczyn, była to ostatnia szansa udziału w największej sportowej imprezie na świecie. Ja mam dopiero 31 lat i mogłabym poczekać do igrzysk w Londynie w 2012 roku, ale trener wyraźnie mówi, że chce odmłodzić drużynę. Zresztą z tym akurat się zgadzam. Z drugiej strony, taka Kathrin Blacha w wielkiej formie, świetnie przygotowana fizycznie, wróciła w wieku 37 lat do niemieckiej kadry" - podkreśliła Dagmara Kowalska.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: kadr | kadry

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama