Znów o PZPN...

PZPN ponownie wykiwał dyletantów klubowych , a po drodze, Nas kibiców !?. Niestety, potwierdziły się moje obawy (ale to nie mój cyrk i nie moje małpy - chociaż?, ale o tym potem) dotyczące opylenia przez PZPN (a nie przez Zawodową Ligę Piłkarską) praw do transmisji telewizyjnych z pierwszoligowych rozgrywek, jakie zaprezentowałem w felietonie "Panie Walter! do dzieła!".

We wspomnianym tekście nawoływałem pana Mariusza - najbardziej "medialnego" fachowca w skopanym środowisku - by zorganizował spotkanie właścicieli klubów pierwszej ligi , na którym zapadłaby decyzja o reaktywowaniu zarejestrowanej w sądzie spółki "Ekstraklasa" (wspólnie z Mec. Witoldem Knychalskim wysłaliśmy wszystkim ligowcom sądową dokumentacje), natychmiastowym oderwaniu się od wyniszczającej klubową piłkę kurateli Związku i wzorując się na angielskiej Premier League, zgodnie z prawem - przejęciu władzy w swoje ręce.

Reklama

Ostrzegałem również, że jeśli ligowi decydenci (okazało się, że dyletanci) nie pospieszą się z tą procedurą , to wzorując się na "bońkowym opylaniu" i "IDEAlnym" rozprowadzeniu przetargu na sponsora ligi, nowo - starzy włodarze polskiej piłki pod koniec stycznia sprzedadzą , na kolejne kilka lat, prawa do ligowych spotkań, co przedłuży tylko dotychczasową finansową agonię klubów, która musi w konsekwencji doprowadzić do zgonu.

Ponieważ mój apel został zignorowany, to nie pozostaje mi nic innego jak przygotować się do uroczystości pogrzebowych i uronienia łez nad futbolową trumną w której znajdą się, na własne życzenie (w obawie przed zemstą Listkoludków) właścicieli klubów rozkładające się zwłoki polskiej piłki.

Postawa zaprezentowana , w tej kwestii przez niektórych ligowych prezesów do złudzenia przypomina sztandarowe hasło zawodników "spod budki z piwem", które brzmi: Wprawdzie prawdą jest, że alkohol (PZPN) niszczy powoli Nasz organizm (kluby), ale kto powiedział, że nam (właścicielom) się spieszy!?

Jeśli chodzi o mój (i ogromnej rzeszy kibiców , którzy nie chcą płacić dobrowolnego haraczu za oglądanie kodowanych stacji TV) interes w tym opylaniu, to nasuwa się retoryczne pytanie: Za co , do "ciężkiej cholery" , My, telewidzowie - fani sportu, mamy obligatoryjnie płacić comiesięczny abonament TV.

A swoją drogą, to ciekawe, że w tej "wiekopomnej decyzji" nie pośredniczy "Dobrodziej do wynajęcia", bowiem tym razem - według oświadczenia PZPN - firma SPORTFIVE ograniczyła się w tym procesie (by nasz "rodzimej produkcji futbol" nie dotarł do jak największej rzeszy telewizyjnych kibiców) do konsultacji i wsparcia - ciekawe na jakich zasadach?

Ponieważ PZPN w dalszym ciągu "rżnie głupa" i autorytatywnie twierdzi że nie podlega Ustawie o Jawnej Działalności Instytucji Publicznych, a przetarg zorganizował tylko dla świętego spokoju, odpowiednie władze sportowe (Sejmowa Komisja Sportowa, MENiS, PKS) powinny wreszcie zająć w tej bulwersującej sprawie stanowisko , bo nadszedł już najwyższy czas, by dotychczasową działalnością "miodowych bossów" zainteresować pewne ORGANA.

Chociaż jeśli chodzi o ORGANA ŚCIGANIA, to widzę tu pewien problem , bo jeśli prokuratura przez ponad 11 lat nie miała czasu na wyjaśnienie wątpliwości po tajemniczym opyleniu przez szefów biura turystycznego Juventur dwóch hoteli , dzięki czemu prezydencki minister "zasłużył na przedawnienie", to trudno wymagać , od publicznych oskarżycieli, by w ekspresowym tempie - dla dobra milionów kibiców - zajęli się "skopanymi pierdołami".

Kolejna "miodowa perełka prawna" - taka swoista "futbolowa ungieryzacja" - to oświadczenie Naczelnej Komisji Odwoławczej w sprawie Szczakowianki i piłkarza Marcina Kusia.

Przypomnę tylko, ustalenia ostatniego (oby) Zjazdu sprawozdawczo-wyborczego PZPN dotyczącej istotnej zmiany dotyczącej Naczelnej Komisji Odwoławczej.

11 grudnia 2004 roku "Miodowa koteria" postanowiła, że - cytuję po literkach: Organami jurysdykcyjnymi PZPN są Sąd Koleżeński, Komisja Odwoławcza, Związkowy Trybunał Piłkarski i Piłkarski Sąd Polubowny. Delegaci PZPN postanowili, że nie będzie już istniała NKO, która miała zadania apelacyjne i kasacyjne - czyli mówiąc prościej NKO na Zjeździe zakończyła żywot.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy w styczniu 2005 przeczytałem, że - również cytuję po literkach : Z uwagi na wątpliwości dotyczące kwestii PRZEDAWNIENIA "afery barażowej", NKO zwraca się do Zarządu PZPN (czyżby zasiadali w nim sami prawni eksperci?) o wykładnie uchwały z 23 lipca 2004 roku w sprawie interpretacji paragrafu 5 ust. 14. regulaminu PZPN, ponieważ w skład NKO wchodzą ZBYT POWAŻNI LUDZIE (przyznam, że to porównanie rozśmieszyło mnie do łez), którzy mogli by wydać orzeczenie, które zawierałoby wady prawne.

By zrozumieć (bez)sens styczniowego zapytania, tych nagle reanimowanych trupów z NKO, warto prześledzić aferę barażowych spotkań od momentu orzeczenia wydanego przez najwyższą jurysdyktyczną sportową władze w Polsce - Trybunał Arbitrażowy Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Otóż to wielce szacowne gremium - WYROKIEM PRAWOMOCNYM - uznało, iż nastąpiły znaczne uchybienia w postępowaniu "Miodowych Organów Prawnych" w sprawie przekupstwa w barażowych spotkaniach i sprawa MUSI powrócić do poczęcia - czyli mówiąc prościej, Szczakowianka powraca do pierwszej ligi, Swit pozostaje w drugiej, natomiast całe dotychczasowe żmudne i ogromnie czasochłonne postępowanie należy rozpocząć od nowa.

Wówczas to "poważni ludzie" z PZPN postanowili grać bezprawnie na czas (bowiem wyrok Trybunału posiada klauzulę natychmiastowej wykonalności) i zaskarżyli - oczywiście również bezprawnie - tę decyzję do Sądu Powszechnego?!

Wyroki (chyba dwa) sądowe w tej ewidentnej sprawie były z góry do przewidzenia, to znaczy oddalenie zaskarżenia , ale to wcale nie martwiło "poważnych ludzi", ponieważ ich zamierzeniem było "ustawowe zyskanie na czasie" w celu? przedawnienia!? W normalnie funkcjonującym kraju taka perfidna taktyka natychmiast zakończyła by się ustanowieniem Zarządu Komisarycznego, ale u nas, gdzie ludzie rządzący krajem permanentnie przymykają oczy na działalność gospodarczą, niezgodna z prawem, to ta skopana enklawa bezprawia, jaka świetnie prosperuje na miodowych salonach, w porównaniu z aferami typu: Riwingate, Orlen, PZU i wielu innych, jest? małym pryszczem.

Co zaś się tyczy wyroku w sprawie Marcina Kusia, to najbardziej rozśmieszyło mnie uzasadnienie "trupa" NKO, który zza grobu zmienił orzeczenie Wydziału Gier PZPN i rozwiązał kontrakt piłkarza z Polonią?. z winy zawodnika-co w praktyce, oznacza ogromną stratę finansową dla Kusia.

To kuriozalne uzasadnienie brzmi, ponownie cytuję po literkach: Jeśli chodzi o status zawodnika, to nic się nie zmieniło, tylko inna jest podstawa prawna przyczyny rozwiązania kontraktu. Kuś może podpisać kontrakt z nową firmą, bo jest wolnym piłkarzem!!! - oczywiście wyrok jest prawomocny i AMEN.

Zatem koniec sprawy, bo dla NKO nie istnieje Trybunał Arbitrażowy i Sąd powszechny i UEFA - mam nadzieję, że Marcin nie przestraszy się tym "pozagrobowym wyrokiem" i ewentualnej "pezetpeerowskiej anatemy" i zgodnie z prawem , będzie dochodził swoich racji.

Natomiast, jakie będzie stanowisko (na posiedzeniu 31 stycznia ) "zarządowych ekspertów" w tych kolejnych przekrętach "poważnych ludzi" z góry można przewidzieć. Jestem przekonany, że będzie podobne do decyzji (mającej zapaść w tym samym czasie) SLD-owskich parlamentarzystów, którzy mając możliwość odroczenia wyborczej egzekucji, zrezygnują z kilkumiesięcznych (ponoć ok. 100 tys. zł) profitów, tylko po to by doprowadzić do wcześniejszych wyborów? z których - za kilkuletnią "owocną" działalność - zostaną najprawdopodobniej grupowo "wykolegowani" przez elektorat.

Jan Tomaszewski

Dowiedz się więcej na temat: trybunał | PZPN

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje