Złoto dla Szwecji, Polki daleko

Szwedka Anna Carin Olofsson zdobyła złoty medal olimpijski w biathlonowym biegu na 12,5 km ze startu wspólnego. Pozostałe miejsca na podium na trasie w San Sicario wywalczyły Niemki: druga była Kati Wilhelm, a trzecia Uschi Disl.

Polki zajęły dwa ostatnie miejsca - 29. Magdalena Gwizdoń (BLKS Żywiec), a 30. Krystyna Pałka (AZS AWF Katowice).

Reklama

Gwizdoń była widoczna tylko po pierwszym strzelaniu, w którym nie popełniła błędu i znajdował się w czołówce. Potem było już tylko źle i coraz gorzej. Widocznie zdobyty chwilę wcześniej przez Tomasza Sikorę srebrny medal olimpijski zupełnie zdekoncentrował polskie biathlonistki. "Biało-czerwone" nie tylko słabo strzelały, ale wręcz kompromitująco pobiegły.

"Nie tam sobie wyobrażałam ten start. Nie chcę się tłumaczyć nartami, bo strzelanie to tylko moja wina. Nie szło mi i tyle. Może to dlatego, że jakoś podświadomie nie lubię biegów ze startu masowego. Mimo wszystko nie będę wyjeżdżała stąd rozczarowana. To moje pierwsze igrzyska. Głowa do góry, jeszcze będzie lepiej - powiedziała 26-letnia Gwizdoń.

Pałka już na pierwszej pętli krzyczała do trenerów, że narty jadą jak po piasku. - Nic nie mogłam zrobić. Bieg był katastrofą. Jak nie idzie na trasie to na strzelnicy też trudno się skupić. Na pierwszym strzelaniu raz trafiłam za nisko, na drugim z kolei dwa razy za wysoko. Szkoda, że tak to się skończyło - mówiła 22-letnia zawodniczka.

Ona na pewno nie zaliczy tych igrzysk do nieudanych - w swoim olimpijskim debiucie na 15 km odniosła wielki sukces zajmując piąte miejsce. Pałka i Gwizdoń były także w sztafecie, która uplasowała się na siódmej pozycji.

Na czele stawki trzydziestu uczestniczek od początku królowały 32- letnia Olofsson i trzy lata młodsza Wilhelm, która ma w dorobku już trzy złote medale olimpijskie. W San Sicario triumfowała już w biegu na dochodzenie, dwa pozostałe tytuły wywalczyła w Salt Lake City w 2002 roku.

Za ich plecami o brąz rywalizowały m.in. Niemka Martina Glagow, Białorusinka Olga Nazarowa, złota medalistka w sprincie Francuzka Florence Baverel-Robert i weteranka biathlonowych tras, 35-letnia Disl.

Po ostatnim strzelaniu pierwsza na końcową rundę wyruszyła Olofsson, dopingowana przez swojego króla Karola Gustawa, który był kibicem sobotnich zmagań w San Sicario. Nad Wilhelm miała dziewięć sekund przewagi, którą przed metą jeszcze powiększyła. Obie biathlonistki zaliczyły po jednej karnej rundzie.

Zdobycie przez Olofsson złota olimpijskiego jest czymś szczególnym, bowiem niespełna 33-letnia zawodniczka zaczęła trenować biathlon dopiero przed sezonem 2002/2003. Jeszcze w ZIO w Salt Lake City bez powodzenia startowała w biegach narciarskich.

W lecie 2002 roku rozczarowana biegami zainteresowała się biathlonem. Zgłosiła się do byłego trenera Magdaleny Forsberg, jednej z najbardziej utytułowanych biathlonistek w historii, która jednak nigdy nie wywalczyła złotego medalu olimpijskiego. Szkoleniowiec już po pierwszym treningu orzekł, że ma talent porównywalny z sześciokrotną mistrzynią świata.

Po raz kolejny niesamowitym hartem ducha popisała się Disl. Pomimo trzech pudeł, i szóstej pozycji po ostatniej wizycie na strzelnicy, wyprzedziła rywalki i mogła się cieszyć ze swojego dziewiątego medalu olimpijskiego.

Zobacz wyniki

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: półki | Polka | olimpijski | medal | złoto | polki | złoto

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje