Złamany kciuk go nie zatrzyma

Żużlowy mistrz świata Nicki Pedersen, który na początku ubiegłego tygodnia złamał kciuk, zdecydował się startować w Grand Prix w Lesznie w sobotę bez względu na stan zdrowia i ból.

Wcześniej żużlowiec mówił, że ostateczną decyzję podejmie w ostatniej chwili po piątkowym treningu.

Reklama

- Punkty w Lesznie, których muszę zebrać jak najwięcej, są szczególnie ważne i dlatego pojadę w tych zawodach na sto procent - powiedział Pedersen duńskiemu dziennikowi Ekstrabladet.

Gazeta podkreśla, że Pedersen przyjął słynną duńską dewizę "raz podjęte decyzje są ostateczne tak długo dopóki nie podejmie się następnych".

Jest to najsłynniejsza duńska wypowiedź polityczna na temat nagłej zmiany partnerów koalicji rządowej. Powiedział ją po wyborach parlamentarnych w listopadzie 1966 Jens Otto Krag, który był premierem Danii w latach 1962-68 i 1971-72.

- Teraz wyraźnie przyjął ją Nicki jako swoją dewizę i zagryzie zęby z bólu w walce o punkty mistrzostw świata - pisze Ekstrabladet.

Pedersen podkreślił, że musi startować w Lesznie, ponieważ jest niezadowolony z występu w pierwszym tegorocznym GP w Pradze, po którym traci do prowadzącego Fredrika Lindgrena siedem punktów i dwa do Jasona Crumpa.

Duński żużlowiec podkreślił, że "najważniejszym rywalem w tegorocznym Grand Prix jest dla mnie Crump i dlatego potrzebny mi jest każdy punkt za każdą cenę. Lindgren nie posiada jeszcze potrzebnej rutyny i nie wytrzyma całego cyklu. W Lesznie jednak moim faworytem jest Leigh Adams, który zna ten tor na pamięć".

Zbigniew Kuczyński

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Grand Prix | mistrz świata | Leszno

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje