Żewłakow: Tak samo jak w Korei

Michał Żewłakow ma już za sobą występ na dwóch mistrzostwach świata. W Niemczech, podobnie jak w Korei, obrońca reprezentacji Polski nie zaznał słodkiego smaku awansu do 1/8 finału.

Polacy swój udział w tegorocznych mistrzostwach świata zakończyli wtorkowym zwycięstwem nad Kostaryką 2:1. Ta wygrana dała im jednak tylko trzeciej miejsce w grupie A, z której do 1/8 finału awansowały Niemcy i Ekwador.

Reklama

- Jako jeden z czterech zawodników z obecnej kadry grał Pan w Korei. Jak porównałby Pan te dwa mundiale?

- Prawdę mówiąc to one są takie same, bo trzeba patrzeć na produkt finalny, czyli na punkty. Mamy trzy oczka, wygrany ostatni mecz, który o niczym nie decydował. Myślę, że w tej drużynie szybciej zadziała pobudka do dobrej gry. Mecz z Niemcami był meczem przełomowym, który pokazał, że drzemie w nas potencjał. Uważam, że mecz z gospodarzami mistrzostw powinien dla nas bazą jeśli chodzi o kolejne nasze mecze. Do tamtego zaangażowania i walki, trzeba tylko dorzucać taktykę indywidualną technikę zawodników i mądrość piłkarską.

- Czy we wtorek zagraliście lepiej niż z Niemcami?

- Na pewno ten mecz był trochę inny niż z Niemcami, w którym była przede wszystkim walka i ambicja. We wtorek było więcej taktyki i boiskowego cwaniactwa. Do tego pogoda była paskudna, był straszny upał. Zarówno my jak i rywale po 25 minutach mieliśmy pewien kryzys. Nie zagraliśmy wielkiego meczu, ale wykorzystaliśmy dwa błędy obrony kostarykańskiej. Tak się czasami w piłce zdarza, że nie wygrywa lepszy, ale ten, który strzela więcej bramek.

- We wtorek, po utracie bramki, w zespole nastąpiła pozytywna reakcja. Było trochę nerwów, ale po pięciu minutach ruszyliście do ataku.

- W meczu z Ekwadorem zabrakło czegoś takiego. Kiedy straciliśmy bramkę nie poszliśmy do przodu, nie zaatakowaliśmy. To właśnie w takich momentach wychodzi charakter drużyny. We wtorek też przegrywaliśmy 0:1, a mimo to przez cały czas atakowaliśmy, nawet w tym upale. Ten mecz z Kostaryką pokazał, że nauka nie idzie w las, że zostały po tamtych meczach wyciągnięte wnioski. Uważam, że ta drużyna ma przed sobą wspaniałą przyszłość.

- Czy trener Janas powinien zrezygnować ze stanowiska selekcjonera?

- Po ostatnim mundialu widziałem, co się działo, kiedy zmieniano bez przemyślenia i na szybko trenera. Na tych decyzjach cierpiała tylko drużyna, która nie zakwalifikowała się mistrzostw Europy. Teraz mamy wykrystalizowany zespół, który pokazał, że w eliminacjach potrafi wygrywać. Zakwalifikujmy się wreszcie, po raz pierwszy do tych mistrzostw Europy. Ja uważam, że trener Janas musi zostać.

Andrzej Łukaszewicz, Hanower

mundial2006.blog.interia.pl

Zobacz opis meczu Kostaryka - Polska

Zobacz wyniki i tabelę grupy A

Zobacz galerię z meczu Kostaryka - Polska

Dowiedz się więcej na temat: Korea Północna | mecz | Żewłakow

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje