Żenująca passa Lecha Poznań

Pięć meczów bez zwycięstwa i 476 minut bez zdobytej bramki - to bilans piłkarzy Lecha Poznań z końcówki rundy jesiennej. W sobotę do stolicy Wielkopolski przyjeżdża ŁKS, z którego Kolejorz na inaugurację sezonu rozgromił aż 5:0.

Po serii bezbarwnych występów pod obstrzałem mediów i kibiców znalazł się szkoleniowiec lechitów Jose Maria Bakero. W wydanym w środę przez zarząd klubu komunikacie, władze Lecha wykluczyły jakiekolwiek zmiany personalne przed zakończeniem roku.

Reklama

Obecny na czwartkowej konferencji prasowej dyrektor sportowy Lecha Andrzej Dawidziuk, zaznaczył, że oświadczenie nie jest ani votum zaufania, ani też jakimkolwiek ultimatum wobec trenera.

"Była to odpowiedź na najczęściej ostatnio zadawane pytanie - kto będzie prowadził zespół Lecha w dwóch ostatnich meczach. Praca trenera Jose Marii Bakero zostanie oceniona dopiero po meczu z Zagłębiem Lubin. Chcę, żeby mnie dobrze zrozumiano, nie będzie oceniać szkoleniowca przez pryzmat dwóch ostatnich spotkań, ale w perspektywie całego roku. Będziemy analizowali, w jakim punkcie długofalowej polityki znalazł się klub i na tej podstawie podejmiemy decyzję" - tłumaczył Dawidziuk.

Bakero z kolei przyznał, że stara się nie przejmować krytyką. "W ubiegłym sezonie też przeżywałem trudne momenty. Ja staram się nie przejmować i nie analizować krytyki, bo zajmuję się grą zespołu i temu poświęcam swój czas" - stwierdził Hiszpan.

Jak dodał, bardzo dużo rozmawia z zawodnikami na temat nie tylko ostatniego meczu, ale także całej sytuacji.

"Mam nadzieję, że te rozmowy przyniosą efekty i w sobotę moi piłkarze zaprezentują się wreszcie na miarę oczekiwań. Chciałbym, aby pokazali więcej takiej sportowej agresji, waleczności ambicji i pasji. Oczekuję większej ruchliwości i szybszego rytmu gry. Potrzeba nam też pewnej samomotywacji. Nie jestem zwolennikiem teorii o pechu, ale nie ukrywam, że przydałoby nam się i trochę szczęścia" - wyliczał Hiszpan.

Na przełamanie liczy kapitan Lecha Grzegorz Wojtkowiak, który jest ostatnim autorem gola dla poznańskiego zespołu. Zdobył go w meczu z Koroną Kielce (1:0) 14 października.

"Teraz nieważne jest, kto strzeli bramkę, ale musimy zrobić wszystko, by odblokować się. Po spotkaniu z Widzewem dużo dyskutowaliśmy między sobą, trzeba było jakoś zareagować, a takie rozmowy są potrzebne. Być może brakowało w naszej grze takiej agresji - tak to mogło wyglądać z boku, choć my ze swojej strony zawsze staraliśmy się grać do końca" - stwierdził Wojtkowiak.

Mecz Lecha z ŁKS Łódź rozegrany zostanie w sobotę o godz. 18.00.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Jose Maria Bakero

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje