Zażąda dymisji całego PZPN!

13 kwietnia na poświęconym sprawom korupcji zjeździe Polskiego Związku Piłki Nożnej będę apelował o to, by wszyscy działacze związku podali się do dymisji - zapowiedział w piątek w Łodzi minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki.

"PZPN powinien dbać o to, by rozgrywki ligowe przebiegały w duchu sportowej rywalizacji i były wolne od korupcji. Związkowi nie udało się jednak dopilnować czystości rozgrywek. Nie wierzę w to, że nikt w PZPN nie wiedział o tym, co się dzieje. Związek nie ma pomysłu i woli wyczyszczenia całego środowiska. Dlatego 13 kwietnia na poświęconym sprawom korupcji zjeździe PZPN będę apelował o to, by wszyscy działacze związku podali się do dymisji" - powiedział Drzewiecki.

Reklama

Zdaniem ministra na czele PZPN musi stanąć człowiek spoza struktur piłkarskich, a Michał Listkiewicz powinien zająć się wyłącznie działalnością w instytucjach zaangażowanych w organizację Euro 2012.

"Sędziowska kariera Listkiewicza budzi szacunek. Ma też mocną pozycję we władzach UEFA i przyczynił się do przyznania Ukrainie i Polsce organizacji mistrzostw Europy. Nie poradził sobie jednak z zarządzaniem PZPN. Dlatego razem z pozostałymi działaczami związku powinien podać się do dymisji. Radykalnych zmian w polskiej piłce mogą dokonać tylko nowi ludzie" - dodał Drzewicki.

Poinformował, że od poniedziałku z premierem Donaldem Tuskiem i wicepremierem Grzegorzem Schetyną rozpoczną prace nad przygotowaniem takich zmian w prawie karnym, by prokuratorzy mogli orzekać zawieszenie w czynnościach zawodowych osób podejrzanych o udział w korupcji.

"Sytuacja z Dariuszem Wdowczykiem, który po usłyszeniu zarzutów korupcyjnych usiadł na ławce trenerskiej w czasie meczu ligowego, jest skandaliczna i niedopuszczalna. Dlatego chcemy, by prokuratorzy bez czekania na decyzje klubów czy PZPN mogli jako środek zapobiegawczy stosować zawieszenie w czynnościach zawodowych. Osoby, którym korupcja zostanie udowodniona, powinny być zawieszane dożywotnio" - powiedział Drzewiecki.

Nawiązując do Euro 2012 stwierdził, że Polska powinna być przygotowana na przejęcie głównego ciężaru organizacji tej imprezy. Jego zdaniem nieustabilizowana sytuacja polityczna na Ukrainie może doprowadzić do tego, że ten kraj nie zdoła na czas przygotować odpowiedniej infrastruktury.

"Euro 2012 jest wspólną inicjatywą Ukrainy i Polski, ale musimy być gotowi na różne scenariusze. Po ostatnich wyborach w naszym kraju sytuacja polityczna ustabilizowała się, co wpłynęło na przyspieszenie działań związanych z Euro 2012. W czwartek przedstawiciele UEFA wyrazili zadowolenie z postępu prac, które są na zadowalającym etapie realizacji. Sytuacja u naszych sąsiadów wygląda nieco gorzej, co jest efektem niestabilnej sytuacji politycznej. Trzeba więc brać pod uwagę różne zagrożenia. Także takie, że na Ukrainie zamiast czterech miast do przyjęcia uczestników mistrzostw gotowe będą tylko dwa albo żadne. Cały ciężar organizacji może więc wtedy spaść na nas albo dostaniemy innego partnera do realizacji tego zadania" - wyjaśnił Drzewiecki.

Minister poinformował, że do rozpoczęcia Euro 2012 Polska będzie miała do wykorzystania 100 mld euro, które pozwolą w ciągu czterech lat dokonać skoku cywilizacyjnego. Jego zdaniem czeka nas więcej pracy niż Austrię i Szwajcarię, które będą w tym roku organizowały mistrzostwa Europy w piłce nożnej.

"W tych krajach były już autostrady, lotniska, hotele i stadiony. My musimy wszystko budować od początku. Wkrótce będziemy największym placem budowy w Europie. Przełom cywilizacyjny w naszym kraju musi się jednak dokonać do 2012 roku" - powiedział Drzewiecki.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: minister | działacze | Euro 2012 | Drzewiecki | PZPN

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje