Zarzeczny: Wśród serdecznych przyjaciół

Dawno nie byłem tak wzruszony. Wszyscy za lustracją!

Taki wniosek płynie ze spotkania w Pałacu. Za otwarciem akt zgodnie wystąpili i Kaczyński, i Tusk, i Giertych, i Pawlak, i nawet ten pan od oliwienia pani Sandry. A spoza prezydenckich murów zgodną myśl nadesłał wódz lewicy Michnik (zatem Olejniczak nie musiał już niczego dodawać i słusznie się zmył).

Reklama

Normalny człowiek powinien przecierać oczy ze zdumienia, ale nie. Każdy przecież łatwo się domyśli, że to cyrk. Gra na zwłokę. No bo już dominuje w tej dyskusji hasło: Boże broń nie ujawniajmy danych wrażliwych! No to będą te akta pokazane kiedyś w pełni czy nadal w dyspozycji grupy trzymającej władzę?

Zamazywanie flamastrem przeszłości stanie się humoreską. Już wyobrażam sobie te ujawnione raporty SB: "Jan K. spotkał się z Marianem W. w celu odbycia (zamazane), po czym zatrzymał ich patrol MO - obaj byli w niekompletnym (zamazane) i pod wpływem (zamazane), a prowadzący pojazd Jan K. powiedział do badającego go na obecność (zamazane) ty (piiii), ja ciebie w du (piiii), po czym jednak po spędzeniu 48 godzin w areszcie podpisał deklarację współpracy, w zamian za nieinformowanie zakładu pracy oraz żony, Janiny K.". Oczywiście te zamazania odpowiedni ludzie będą odtajniać na własną rękę i słać do gazet (jak do tej pory), w zamian za właściwą cenę rynkową. Do tego wszystkiego istnieć nadal będzie tak zwany "zbiór zastrzeżony", w którym spoczywają akta ludzi najbardziej wpływowych i znanych - Bóg jedyny plus KGB wiedzą tylko czemu chronieni zawsze są oni lepiej od zwykłych konfidentów. No, ale wiadomo, że biednemu zawsze wiatr w oczy, zatem kto w dzisiejszej Polsce ma najgorzej? Ano zwykli sadownicy, lekarze, nauczyciele i donosiciele.

No nic, kolejna dyskusja o lustracji, przy pełnej zgodzie wszystkich sił politycznych zajmie nam najbliższe dziesięć lat do dwudziestu i każdy normalny człowiek jest zapewne tego świadomy. Poza panem prezydentem, który ufnie patrzy w jakąś w tej kwestii rychłą zgodę i ma zadziwiająco złudne nadzieję, że ludzie kłócący się w parlamencie - po przekroczeniu prezydenckich progów kierują się dobrem wspólnym. Otóż nic bardziej błędnego! Będą kręcić do upadłego!

A na okoliczność tak zwanych dobrych chęci prezydenta, wspieranych wspólnym poparciem narodu i partii, a także jak najlepszymi radami panów Tuska, Pawlaka, Michnika i tego pana od oliwienia pani Sandry, dedykuję panu prezydentowi bajkę Ignacego Krasickiego:

PRZYJACIELE

Zajączek jeden młody

Korzystając z swobody

Pasł się trawką, ziółkami w polu i ogrodzie

Z każdym w zgodzie.

A że był bardzo grzeczny, rozkoszny i miły,

Bardzo go inne zwierzęta lubiły.

I on też, używając wszystkiego z weselem,

Wszystkich był przyjacielem.

Raz gdy wyszedł w świtanie i bujał po łące,

Słyszy przerażające

Głosy trąb, psów szczekania, trzask wielki po lesie.

Stanął... Słucha... Dziwuje się...

A gdy się coraz zbliżał ów hałas, wrzask srogi,

Zając w nogi.

Wspojźrzy się poza siebie; aż tu psy i strzelce

Strwożon wielce,

Przecież wypadł na drogę, od psów się oddalił.

Spotkał konia, prosi go, iżby się użalił:

"Weź mnie na grzbiet i unieś!" Koń na to: "Nie mogę

Ale od innych będziesz miał pewną załogę".

Jakoż wół się nadarzył. "Ratuj, przyjacielu!"

Wół na to: "Takich jak ja zapewne niewielu

Znajdziesz, ale poczekaj i ukryj się w trawie,

Jałowica mnie czeka, niedługo zabawię.

A tymczasem masz kozła, co ci dopomoże".

Kozieł: "Żal mi cię, niebożę!

Ale ci grzbietu nie dam, twardy, nie dogodzi:

Oto wełniasta owca niedaleko chodzi,

Będzie ci miętko siedzieć". Owca rzecze:

Ja nie przeczę,

Ale choć cię uniosę pomiędzy manowce,

Psy dogonią i zjedzą zająca i owcę.

Udaj się do cielęcia, które się tu pasie". -

"Jak ja ciebie mam wziąć na się,

Kiedy starsi nie wzięli?" - cielę na to rzekło;

I uciekło.

Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły,

Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły.

Paweł Zarzeczny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama