Zarzeczny: Wojna na święta

Rosyjski wywiad doniósł, ze Ameryka napadnie na Iran. Ale nowina.

Zawsze podkreślam, że wszyscy agenci świata to wydrwigrosze (także agenci ubezpieczeniowi i wszyscy inni). Żeby bowiem odkryć plany jankeskiej napaści na miłujących pokój Arabów wystarczyłoby przeczytać "Guardiana" sprzed paru miesięcy albo chociaż Interia.pl - zgodnie informowaliśmy, że USA nie podobają się irańskie instalacje nuklearne. Żeby jednak nie rozszerzać irackiego frontu - zaatakują z wody i powietrza przy pomocy samolotów i rakiet, bo mają ich za dużo, w przeciwieństwie do żołnierzy pragnących umierać za Busha albo pustynny piasek (co innego gdyby Iran miał złoto i diamenty - w Stanach powstałaby natychmiast niejedna armia ochotnicza i całkowicie prywatna).

Reklama

Ucieszyłem się nawet tą wizją braku wojny lądowej, bo przynajmniej w koszarach zostanie armia polska, do skomplikowanych działań technicznych - niestety - niezdatna i nienawykła. Tyle, że jak sięgam pamięcią, każda wojna z początku ma mieć ograniczony charakter, a potem się rozrasta - bywa że i na cały świat, no i tak może stać się właśnie tym razem.

A wszystko dlatego, że Iran nie dość, że mocno majstruje przy uranie, ale dokonuje już akcji zaczepnych. Najpierw była zapowiedź starcia Izraela z powierzchni ziemi (na razie propaganda, jak kiedyś Reagana, który w przemówieniu radiowym, dla żartu niby, zapowiedział atak na Związek Radziecki - imperium zła). Ale teraz Iran porwał 15 marynarzy brytyjskich, bezprawnie i bezczelnie, czym de facto wystawił się na strzał. USA wraz z Wielką Brytanią spełniają bowiem teraz rolę światowego żandarma, jak kiedyś Irańczycy (Persowie), cesarstwo rzymskie, Napoleon czy Związek Sowiecki. No i niechybnie zaatakują, bo taka rola mocarstw, żeby nikt mały nie grał im na nosie. Zwłaszcza jak mały jest krnąbrny i niepoprawny. Wydał na przykład jakiś czas temu wyrok śmierci na pewnego pisarza, co opisał islamskie wersety jako szatańskie - i cały czas fatwa ajatollaha obowiązuje, a Salman Rushdie musi się ukrywać. Tak, tak, islamiści nie znają się na żartach - pokazała to zresztą niedawna historia z karykaturami Mahometa, która zdmuchnęła ze świecznika wielu redaktorów naczelnych, także i w Warszawie.

Wywiad rosyjski (za wspomnianym "Guardianem") twierdzi, że atak nastąpi 6 kwietnia. Znaczyłoby to, że w Wielki Piątek. I znaczyłoby zatem, że oto rozpętuje się wielka wojna dwóch starych religii na trzecią młodszą (bo celem ataków odwetowych na pewno zostanie Izrael, ciekawe tylko, czy Iran poprą inne kraje arabskie, no i... Rosja).

Szykują się gorące święta. Jedyna nadzieja w tym, że "Guardian" się pomylił.

Paweł Zarzeczny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje