Zarzeczny: Wlazłego na szafot!

Z taką bezczelnością dawno się nie spotkałem. Z tupetem Raula Lozano.

Argentyńczyk odmówił najlepszemu graczowi wicemistrzów świata trzech tygodni zdrowotnego urlopu. Natomiast sam, już drugi rok z rzędu spędza dwumiesięczne wakacje w pampasach. W czasie kiedy gra polska liga.

Reklama

Mam wrażenie, że odbywa się właśnie jakiś paranoiczny teatr. Trener kłamie, mówiąc że siatkarz go szantażował i zażądał 60 dni wolnego - Wlazły poprosił tylko o dni 21, bo skurcze w nodze uniemożliwiają mu skakanie, często też schodzi z parkietu na noszach. A jest to najlepszy być może atakujący świata i najbardziej perspektywiczny. Ma 23 lata, wygra jeszcze worek medali, ale pod warunkiem że będzie zdrowy. Lozano to jednak człowiek pełen kompleksów. To jego zawodnicy, chłopy na schwał mówią znajomym, że każdy dorosły facet około metra sześćdziesiąt musi jakoś odreagowywać i nadrabiać miną... Lozano od dawna tępi Wlazłego, taka jest ich opinia.

Lozano, przez sam fakt iż zawodnicy zdobyli srebrne medale mundialu, uważa się za świętą krowę, a utwierdzają go w tym kibice stając niezmiennie po jego stronie (kibiców rozumiem, nie tylko Polacy zresztą uwielbiają publiczne egzekucje). Niestety, ja fanem Lozano nie jestem i czuję, że tę kadrę mógłby poprowadzić nawet Sebastian Świderski, a mając dwa roczniki mistrzów świata juniorów do wyboru byłby również skazany na sukces. Zamiast Świderskiego mamy jednak Świderka, drugiego trenera, który właściwie jest dla Lozano tłumaczem i kiepskim włoskim kleci strzępki zdań facetowi, którego ojczystym językiem jest hiszpański. Zabawa w głuchy telefon, coś takiego. Stąd właśnie mnóstwo nieporozumień i podejrzewam, że despotyczny pan Raul tak nie do końca wie co się w Polsce w ogóle dzieje. Pewnie dlatego nas unika i z takim zapałem dogląda swego bydła w Argentynie. No i że akurat przyjechał na dni parę - był łaskaw popisać się niezłomnością i swego najlepszego zawodnika wyrzucić na rok z kadry. Na złość babci odmrożę sobie uszy - jest takie powiedzenie, które pasuje do jego zachowania jak ulał. W tym roku mamy bowiem Mistrzostwa Europy i Puchar Mistrzów (bo Liga Światowa to zabawa tylko i od niej chciał odpocząć Wlazły). I jeśli w tych ważnych imprezach się nie powiedzie, stracimy jedną szansę (z dwóch) na olimpijską kwalifikację do Pekinu. Ale byłyby jaja, gdyby wicemistrzów świata na igrzyskach zabrakło!

Działacze siatkarskiego związku boją się Lozano, bo to idol widowni. Dlatego doradzili Wlazłemu, że jeżeli chce odpoczywać, to niech teraz nie gra w lidze. OK, tylko jego grę w lidze opłacają sponsorzy i za pięć miesięcy faktycznej pracy dają mu 700 tysięcy złotych, natomiast kadra oferuje tych pieniędzy, za rok cały, góra 60 tysięcy. Proszę postawić się w sytuacji Mariusza, któremu, zresztą jak każdemu sportowcowi grozić może rychłe inwalidztwo - z czego byście zrezygnowali w pierwszej kolejności? Prośba o 21 dni odpoczynku to naprawdę żaden grzech. A zarzuty, że nie porozmawiał z trenerem - a po jakiemu? Że przedstawił swój problem w mediach? A gdzie miał przedstawić, w piwiarni? Naprawdę, udupiamy chłopaka zamiast mu pomóc. Zresztą działacze wraz z Lozano sami się ośmieszają, bo za czas jakiś złamią się jak chamskie scyzoryki i poproszą zawodnika o powrót, jak tylko zaczną się kłopoty. Bo że zaczną się, to pewne.

Musimy się wreszcie przyzwyczaić do faktu, że zawodnicy, choć młodzi, często niewykształceni i niezbyt dyplomatyczni - to jednak nie są niczyi niewolnicy. Dlatego Żurawski, któremu pieniędzy nie brakuje przecież, wyruszył na sądową wojnę z TPSA, która uważa polską kadrę za grupkę naiwnych statystów. Nie chcę się wymądrzać, ale polski sport prędzej poradzi sobie bez Lozano i bez TPSA, niż bez Wlazłego czy Żurawskiego. Owszem, można opowiadać dyrdymałki, że każdego obowiązują te same prawa, co przypomina mi odwieczne protesty płacowe pod hasłem, że wszyscy mamy przecież jednakowe żołądki... Moja ciotka słysząc to mawiała zawsze tak: żołądki faktycznie mamy jednakowe. Ale głowy różne!

Paweł Zarzeczny

P.S. W piątek 2 marca, w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej w Warszawie o godz. 8. odprawiona zostanie Msza Święta za spokój duszy ś.p. Kazimierza Górskiego. Odszedł przed rokiem. To był taki trener, który zawsze starał się rozumieć swoich zawodników. To tak na marginesie... Lozano wyrzucono natomiast z pracy we Włoszech, z Maceraty, choć miał tam i mistrzostwo Włoch i 1. miejsce w tabeli. Ten typ tak ma. Drażni niepotrzebnie. I więcej żąda od innych, niż od samego siebie.

Dowiedz się więcej na temat: zawodnicy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje