Zarzeczny: Wiem, że nic nie wiem

Tytułowe zdanie przypisuje się Sokratesowi, który filozofował w starożytnej Grecji. Że niewiele wiedział o życiu świadczy fakt, że wziął sobie istnego diabła za żonę, osławioną Ksantypę (cytuję: była zrzędliwa, kłótliwa, złośliwa i niecierpliwa), a także i to, że nadmierne gadulstwo przypłacił w końcu karą śmierci - wykonaną (chcieli go wykraść, ale on był nie tylko przeciwnikiem demokracji, ale i łapówek).

Ale owo zdanie - wiem, ze nic nie wiem - można dopasować do każdego z nas, futbolowego kibica po jednym ledwie sobotnim meczu: Wodzisław - Bełchatów. Tyle już było pochwał pod adresem lidera, jego trenera, szerokiego składu, wizji i tysiąca innych zalet, gdy Odra to najwyżej zbieraninka taka, przedostatnia w lidze i pewny spadkowicz, gdyby nie korupcyjne afery Arki i Łęcznej (odnotujmy jednak, że odwołanie ich dzisiejszego spotkania na pewno nie zmartwiło koneserów piłki tudzież estetów, nie byłby to bowiem futbol porywający). No i Bełchatów dostaje od tej przesłabiutkiej Odry zasłużone bęcki, za późno też wprowadza Gargułę (dziwni są nasi trenerzy wierzący w swoją, a nie piłkarzy wielkość - niedawno musiał dostać srogi łomot Majewski, żeby przeprosić się z Gizą, a tu dla odmiany Lenczyk oszczędza Gargułę - jakby chory był, to przecież nie miał prawa usiąść na ławce, nieprawdaż?). Zatem naprawdę wiem, że nic nie wiem, ale skłaniać zaczynam się ku przypuszczeniom, że oby Bełchatów w rundzie wstępnej Ligi Mistrzów nie trafił kogoś z Litwy albo zawsze groźnej Rygi! Bo znów będzie nieprzyjemnościunia. Albo żeby nie trafiło jakiegoś niebezpiecznego rywala z Malty lub Cypru Zagłębie, które też rwie się na mistrza, ale chyba może zostać w porę zdegradowane. I to wkrótce, no bo jak wszyscy to wszyscy.

Reklama

Tu jednak, inaczej niż w przypadku Bełchatowa, pozostanie nam dumne zawołanie:

"Lubin śladami Juventusu!"

Paweł Zarzeczny

Dowiedz się więcej na temat: Bełchatów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama