Zarzeczny: Przychodzi baba do lekarza

A więc przychodzi baba do lekarza, a lekarza nie ma. Lekarz strajkuje, jakoś teraz, to znaczy między 11. a 13. Są już pierwsze ofiary.

Mianowicie rzecznik związku zawodowego konowałów, pan Bukiel, który zapowiedział, że jak nie dostaną po piątce początkujący, a po siedem i pół wprawieni w fachu ? 21 maja zacznie się strajk ciągły. A do kiedy - zapytał dziennikarz TVN 24, na co Bukiel odparł mocno niepewnie: "do jakiegoś tam skutku"!

Reklama

Ano najlepszy skutek byłby chyba taki, gdyby pan Bukiel poddał się konsultacji u lekarza specjalisty, zanim tak nabroi, że trzeba go będzie skierować tam przymusowo.

Lekarze, nie wiedzieć czemu, uważają się w Polsce za święte krowy, za naród wybrany, gdy jest to fach jak każdy inny - stolarza albo zduna, w którym są lepsi i gorsi, lepiej zarabiający i gorzej, w dodatku nie trzeba zawodu tego wykonywać przymusowo. Da się go zmienić na każdy inny, jeżeli zarobki nie są satysfakcjonujące (sam myślę o jakiejś zmianie, ale co taki błazen jak ja mógłby robić?). Wszelako pan Bukiel i jego związek zawodowy chcieliby przywileje i obowiązki jak za komuny, czyli czy się stoi czy się leży pięć tysięcy się należy. Gdyby było jeszcze w Polsce liberum veto - sam zakrzyknąłbym: nie pozwalam!

Wiadomo, każdy chciałby zarabiać więcej, ale stawianie pacjentów pod ścianą (bo to oni ucierpią, nie rząd, który służbę zdrowia ma na skinienie i zawsze), otóż jest to zagrywka chamska, a w dodatku bezsensowna. W gospodarce rynkowej szpital też jest rynkiem, gdzie nikt nie zapłaci za nic więcej, niż jest to warte. Jeżeli szpital i jego lekarze (z pielęgniarkami oczywiście) nie warci są nic, to plajtują. I nie jest to ostrze skierowane wyłącznie przeciw niektórym. Oto w Stanach Zjednoczonych Kościół wystawia na licytację liche bądź obciążone długami parafie, a w Izraelu można już kupić zbankrutowane synagogi. Obrona miejsc pracy lekarzy, w imię jakichś wyższych acz nieznanych racji, jest uwspółcześnieniem anarchokomunizmu: każdemu według potrzeb. Otóż pomyślmy: czy nie jest naszym wspólnym marzeniem, żeby nigdy przenigdy żadnego lekarza jednak nie musieć oglądać?

No, ale nie tylko lekarze rozrabiają. Właśnie czytam, że kierowca autobusu w Będzinie, zamiast przewieźć pasażera, to go rozjechał na miazgę. A w jakimś innym mieście syn zasztyletował ojca, bo ten chciał bić matkę, bo ta z kolei dała ojcu jajka na kolację. Zwróćmy uwagę na rosnące szaleństwo obywateli: facet dostał jajka (czyli więcej niż jedno, uczta), no i w ogóle dostał kolację (ostatnia wieczerza, ale jednak wieczerza, nie każdy może w tej kwestii liczyć na małżonkę), a jednak się zdenerwował! Jak ci lekarze z państwowej służby zdrowia, którzy chcą robić jak na państwowym, a zarabiać jak w prywatnym. I po to ten cały strajk.

Dla mnie możecie sobie strajkować ile chcecie, i to nie dlatego, że pensji nie dostaniecie. Po prostu spełni się odwieczne pod waszym adresem składane życzenie: medyku, lecz się sam.

Paweł Zarzeczny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje