Zarzeczny: Porozmawiajmy o kobietach

Jak wiadomo mamy wakacje, czas gorący, co owocuje wieloma miłościami. Ponieważ jednak każda miłość zazwyczaj kończy się płaczem, a im mocniejsza tym szybciej - warto pomyśleć co dalej.

To znaczy już przy poznaniu pomyśleć o rozstaniu. Mistrzowie tego gatunku poznając damę wieczorem - intensywnie kombinują jak pozbyć się jej już z samego rana. Nie powiem, że to pochwalam (bo nie powiem, nawet na torturach), ale i mnie się kiedyś sytuacja taka zdarzyła. Oto silnie adorowała mnie jedna koleżanka, udało się jej nawet wedrzeć do mojej sypialni, ale ja - miałem już gotowy tekst: "Ucieknie ci ostatni autobus!" Ona na to" Pamiętaj następnym razem, że kobietę to się odprowadza do domu!". Ripostę miałem oczywiście już gotową: "Nie będzie następnego razu...".

Reklama

Generalnie sposobów na pozbycie się wakacyjnej miłości jest sporo, począwszy od wyznania niezawodnego: "Zapomniałem ci o tym powiedzieć, ale płacę alimenty na dwójkę dzieci i to dwóm różnym kobietom". Kobiety rzuca się jednak nie dlatego by je wykorzystywać, a potem upokarzać. Generalnie porzuca się partnera w odruchu samoobronnym. Mianowicie żeby wyprzedzić jego ruch, czyli samemu nie zostać porzuconym, no i nie płakać te osiem i pół tygodnia (właściwy czas jest tu płynny, ale rozpacz trwa mniej więcej tyle samo co miłość, równie zagadkowo pojawia się i równie tajemniczo znika). Oczywiście - wciąż mowa o mistrzach - prawdziwy mistrz tak porzuca, aby kobieta myślała że to jest jej wyłączna decyzja, gdy on już z kolegami na piwie, ręce zaciera, wzrok zaostrza i nowej szuka zwierzyny...

Rzecz jasna mistrzowie trafiają czasem na mistrzynie, co to okręcą cię wokół palca, a teksty miewają genialne. Rzekłem kiedyś jednej koleżance: "Złość piękności szkodzi!", na co ona, błyskotliwie: "To w takim razie ty musiałeś się całe życie złościć!". Albo zapytałem dziewczynę czy ja w ogóle mam jakieś prawa. A ona na to z uśmiechem: "Tak. Masz prawo mnie się słuchać!". Raz tylko udało mi się ją zgasić. Ona: "Na miłość trzeba dużo pracować". Ja: "To w takim razie wolę być bezrobotny". Taa, kto ma miękkie serce musi mieć zaiste twardą pupkę.

No, próbujcie sami i mimo wszystko nigdy nie lekceważcie kobiet, bo istoty to pomysłowe wielce, co zilustruję swym ulubionym żartem. Mówi mama córce: "Jak cię chłopak będzie chciał pocałować, to możesz pozwolić. Jak zechce podotykać, też niech będzie. Ale jak zechce się na tobie położyć, to twojej matce pęknie serce!".

Wraca dziewczę do domu nad ranem: "Zrobiłam mamusiu jak prosiłaś. Jak chciał pocałować, dałam. Jak podotykać, też dałam. Ale jak się chciał na mnie położyć, to zrobiliśmy tak, żeby to jego mamie pękło serce".

No właśnie. Zawsze baba na górze!

Paweł Zarzeczny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje