Zarzeczny: No, wreszcie coś o Polsce!

Zażywając słonecznych kąpieli w świecie, trudno o jakiekolwiek wieści z Polski, choć niby wszędzie pełno gazet i satelitarnej tv. Nie ma ani o pielęgniarkach naszych i lekarzach, o tych niedobrych Kaczyńskich i o transferze Boruca do Barcelony nawet!

Wyjątek dostrzegłem wczoraj. BBC podała w głównym serwisie (aczkolwiek w drobnym pasku tylko), że Rosja zbuduje swój system rakietowy w pobliżu granic Polski i Litwy. Czekałem na rozszerzenie wiadomości, ale nie - ta stacja uchodząca za wzór profesjonalizmu dzień cały zajmowała się swoim uwolnionym dziennikarzem z Gazy. Żeby go tam chociaż zabili przez obcięcie głowy, jeszcze bym zrozumiał, ale pokazywać przez dobę jak jakiś łysy gość macha ręką i gada, że jest szczęśliwy bo wolny - to po cholerę tam jechał?

Reklama

Ale wróćmy do rakiet. Zawsze staram się dostrzegać plusy nawet w kwestiach przegranych (utrata kobiety = wolność, na przykład), zatem ta ruska budowa może być nam na rękę. Przede wszystkim zmusi Amerykę, żeby się nie licytować na wyrzutnie, tylko zacząć współpracować.

Bez żartów - nie może być pokoju światowego bez współpracy tych mocarstw, a mnie się nie uśmiecha być niczyją tarczą, jak i nie wierzę w jakąkolwiek pomoc Ameryki. Jak przyjdzie co do czego, wycofają się na z góry upatrzone pozycje, a my zamienimy się w pył radioaktywny. Bo z Ruskimi, zawsze rządzonymi przez zamordystów lub kagebistów, to my naprawdę nigdy nie wygramy na polu bitwy.

Przyjaciół trzeba szukać blisko, a wrogów daleko. Tyle że nam, Polakom, zawsze wychodzi jakoś na odwrót. No a potem się dziwimy jak dzieci, że nie ma nas 66 milionów.

Paweł Zarzeczny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje