Zarzeczny: Gdzie jest ta Legia?

Nie umrę z braku tematów. Dopóki istnieje Legia.

No więc pokrótce - nie ma chyba dziwniejszej sprawy, jak nagła demolka klubu, który jest największy. I pod względem finansów (tych legalnych i nie państwowych), i pod względem kibiców (według badań SportFive około 21 procent narodu). No, jak zwykle są też w tym klubie nazwiska, od trenera poczynając. Niestety - chwilowo brak wyników.

Reklama

Prześledźmy ostatni tydzień. Zerko do zerka na Cracovii i nie wiedzieć czemu komentarze, że Legia nie wygrała pechowo - pechowo to nie przegrała! Krakusy na lewej stronie (tam gdzie ten niby dobry Piotr Bronowicki, szkoda że nie pod własną bramką) wchodzili jak w masło? Potem gładkie trzy do kółka (w plecki, a jakże) z Bełchatowem, no a wczoraj u siebie 0:1 z Groclinem - jak widać jest tu pewna prawidłowość, im mniejsze miasto tym stolica dostaje boleśniejszy łomot.

Oczywiście zapłaci za to trener Wdowczyk, jakby to on nie mógł wcelować w bramkę z metra, a piłkarze nadal będą zmieniać fury i hasać po sklepach, a zakochani kibice zbierać będą od tych patałachów autografy - bo u nas ocenia się piłkarzy nie po klasie, a po urodzie na ogół i w tym pokolenie żelopodobne naprawdę dobre jest. A że zawaliło właśnie obronę tytułu zbierając 1 punkt z 6 (to jakieś niecałe 17 procent normy) - kogo to obchodzi? No, ale że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - przynajmniej mistrzostwo zawita do jakiegoś innego miasta niż Kraków czy Warszawa, choćby dla odświeżenia statystyk.

Co dalej z Legią? Zważywszy że nowym dyrektorem sportowym został Mirosław Trzeciak, rzekomo za wiedzę zdobytą w Hiszpanii (jak się przyrządza paellę, jak mniemam), no to nowym trenerem zostanie też Hiszpan podrabiany czyli Janek Urban, mój druh zresztą, piłkarz fenomenalny, ale coach na razie nierozpoznawalny. Nigdy nie zapomnę jak huknął trzy gole Realowi na Bernabeu - głową, po rajdzie i z połówki? No i nie zapomnę anegdoty, jak to grał jeszcze w Jaworznie i przyjechał oglądać go trener Obrębski, żeby szukać nowych ludzi do młodzieżówki. W przerwie zszedł ponoć do szatni i mówi miejscowemu trenerowi: "Powiedz temu Urbanowi, żeby przestał już tych wszystkich biedaków kiwać. Jest powołany".

Legii oczywiście nie pomoże w obronie tytułu żaden trener, a jedynie modlitwa. Kiedyś brzmiała tak: "Słuchaj Jezu, jak Cię błaga lud, słuchaj z Legii mistrza Polski zrób. My czekamy już dwadzieścia lat, Jezu, Jezu, chyba nadszedł czas?". No więc trzeba tylko zmienić słowa: "Słuchaj Jezu, jak Cię błaga lud, przestań z Legii robić jakiś cud".

I to by było na tyle. Krótko i na temat.

Paweł Zarzeczny

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje