Zarzeczny: For a few dollars more...

"Dla kilku dolarów więcej" - taka jest odpowiedź na powszechne pytanie, dlaczego zginęli pielgrzymi.

Widać to zresztą na samochodowej mapie wyraźnie. Rozjazd dróg. W prawo Grenoble, tak zwaną "nacjonalką" czyli drogą bezpłatną. W lewo też Grenoble, ale i znak autostrady, we Francji obowiązkowo płatnej. Czyli wydatek przynajmniej kilkudziesięciu euro. Polski kierowca decyduje dokładnie tak samo jak zdecydowana większość Francuzów, jak większość zagranicznych turystów... Wybiera to co tańsze. Pielgrzymom to zapewne nie przeszkadza. To biedni zazwyczaj ludzie, którzy jadąc na wakacje nie wybierają opcji all inclusive, tylko wycieczki jak najtańsze. I następuje tragedia. For a few dollars more...

Reklama

Pielgrzymki są od lat bardziej niebezpieczne od meczów piłkarskich, a bycie pielgrzymem bardziej ryzykowne jest od bycia astronautą. Pojawiają się zatem wciąż pytania czy Bóg istnieje, tak jakby wiara w Boga była jakąś polisą ubezpieczeniową na życie, albo jakbyśmy nigdy nie słyszeli o Księdze Hioba. Mojżesz (podobno) opisuje w niej niesłychane cierpienia pewnego sprawiedliwego, który wszelako wiary w Boga nie traci. Taa, nieszczęścia zawsze wiarę wzmacniają - za to powodzenie w życiu zdecydowanie ją osłabia. Czy zatem Bóg istnieje? Taa, dobre pytanie!

Ale lepsze pytanie - na marginesie niedzielnej tragedii... Dlaczego tysiące Polaków każdego dnia muszą jeździć autobusowymi trupami, złomami ściąganymi z Francji właśnie i z Niemiec, ze Szwecji i Szwajcarii... Dlaczego tym trupom pozwala się prowadzić regularne linie autobusowe (w Warszawie jest ich kilkanaście!), dlaczego kursują autobusy i busy mające tylko jedno wyjście, zdezelowane silniki i niedziałające hamulce? Nie mieszajmy Boga w nasze zaniechania i zaniedbania. Skasujmy te jeżdżące trumny za dwa złote, w których ludzie zabijają się każdego dnia - dla kilku dolarów więcej...

Ale naród nasz do niebezpieczeństw odnosi się tradycyjnie lekceważąco. Kiedy zimą wysyłałem córkę na narty w Alpy, właśnie w okolice Grenoble, jej mama zażądała nagłej i kompleksowej kontroli autokaru. Trwało to parę godzin. Kilkudziesięciu rodziców było oburzonych. Bo oto opóźniał się wyjazd ich najukochańszych dzieci na ferie!

Polacy umierają na ogół na własne życzenie. Szkoda tylko, że najczęściej ciągną za sobą do grobu - innych. Niewinnych jak Hiob. Sprawiedliwych i uczciwych. Głęboko wierzących.

Cześć Ich pamięci. Wierzmy, że oni już w tym lepszym są świecie...

Paweł Zarzeczny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje