Zarzeczny: Dobre Państwo

Może i faktycznie nie jestem za mądry, ale rządy w państwie zaczynają mi się podobać.

Z tym niedorozwojem to oczywiście przekora, bo skończyłem uniwerek jako najlepszy student. No i wczoraj miałem też okresowe badania lekarskie i doktor w stopniu majora potwierdził, że nie tylko mózg, ale wzrok i słuch również mam doskonały - jak na życiowy staż oczywiście, a i pompkę wydolną nad podziw.

Reklama

No więc żyję, mądrzę się, oglądam i słucham, a wszystko zaczyna nabierać wyrazu. Na przykład władza podnosi emerytury - jestem na tak. Likwiduje dziesiątki rządowych agencji (dzienna norma pracy w takim urzędzie to jeden sok, dwie kawy i trzy papierosy - tak jest i wie to każdy z nas) przejadających miliardy złotych - ekstra. Ściga kapusiów i donosicieli, a skutecznie poradziła już sobie z WSI - nawet nie pisnęły te służby nie wiadomo czyje. No a teraz mokro robi się ubekom, zaś policjanci, profesorowie i księża przestali być państwem w państwie. Rzecz jasna popieram porządki w szkołach, walkę z chuligaństwem na stadionach i w sądach, konkretną rozprawę z korupcją w piłce. I stawianie się Rosji na międzynarodowej arenie - bo w końcu nie jesteśmy już republiką i paszoł won (to oczywiście nie do przyjaciół Słowian, tylko ich wielkorządców, którzy pomylili najwyraźniej epoki). Nie dostrzegam również, żeby Polska była jakoś szczególnie źle postrzegana w świecie - a choć ostatnio nie podróżuję, to mam rodzinę w Niemczech, Francji i Anglii i nie dość, że nie czuje się ona gorszego gatunku, to często bywa ze swojego kraju dumna i planuje powroty - bo wiadomo, że lepiej zarobić tam, a wydać tutaj - proste.

Nie mam też zastrzeżeń do Kaczyńskich, ostatnio, bo zaczynają się wyrabiać, nabierać pewności - grozi im jedynie samouwielbienie, ale to grozi każdemu (ja już mam, ale da się żyć, lepsze to jednak niż dla siebie pogarda). Władcy nasi żyją skromnie, nie wydają całej forsy na ciuchy, nie są wplatani w afery, ich rodziny wyglądają najzupełniej normalne (mąż z żoną, córką i wnuczką, syn z matką). W dodatku nie holują kolegów - widać bowiem, że w każdej chwili każdego mogą spuścić, co podoba mi się również. I dochodzi do sytuacji paradoksalnej.

Że PO, która tak czy owak wygra następne wybory, aby pokazywać się jako opozycja i kontestować obecne rządy - coraz częściej głosować musi (ale czy naprawdę musi?) wbrew zwykłemu rozsądkowi, jak w sprawie immunitetu tej posłanki z paliwowej afery, coraz częściej brata się również z ludźmi z SLD, od których dzielić ją powinny lata świetlne. Ale nie jej to wina - to Kaczyńscy po prostu są sprawniejsi w tej grze i kolejnych przeciwników odsyłają na aut. I wprawdzie wdzięczności narodu za to nie zyskają (bo każdy dobry uczynek musi zostać przykładnie ukarany), ale może faktycznie uda im się trochę przebudować Polskę, a jak już odejdą - do opozycji - to zatopią na pożegnanie swych najwierniejszych wasali, czyli partie panów wicepremierów, które do nowego sejmu już nie wejdą, obarczone grzechem rządzenia. I również będzie to zasługa dla kraju - czemu zaprzeczyć trudno, bo całkiem wystarczyłby nam system dwupartyjny.

No i jakie to nasze jest Państwo? Mógłbym zadrwić - że państwo Kaczyńscy. Ale mnie się naprawdę podoba. I tego, że jestem Polakiem, zupełnie się nie wstydzę.

Paweł Zarzeczny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje