Zarzeczny: Człowiek, który przegrał 100 tysięcy

Krótko. Gość, który nawalił to Tusk. Donald Tusk.

Muszę z grubej rury. Otóż w powodzi plebiscytów nie dostrzegłem jednego. Kto najbardziej nawalił w zeszłym roku. Obstawiałem Janasa. Niestety, ktoś go przebił. Pan Donald.

Reklama

Tak pokrótce. Przegrał wybory prezydenckie. I wybory do Sejmu. Potem przegrał premiera. I marszałka Sejmu (choć dawali mu na tacy), Senatu, wszystkie ministerstwa, wojewodów, ambasadorów i około 100 tysięcy niezłych miejsc pracy dla swoich zaangażowanych ludzi i ich rodzin. No, ale on ciągle czuł się zwycięzcą. Lecz instynkt go zawodził. Jak mógł zrobić wybory parlamentarne na wiosnę - wystraszył się. Jak chciał ich jesienią - nikt nie wystraszył się jego. Przegrywał nie tylko posady, ale i wszystkie kolejne ustawy.

Pewnie podpadam wielu z Państwa (młodzież trzyma z PO, bo charakterystyczna dla tego wieku jest przede wszystkim naiwność), ale dawno nie widziałem tak nieskutecznego polityka, który zarazem tak skutecznie trzyma się fali. Ma zasługi, owszem. Rozbił Unię Wolności, przebił profesora Geremka i premiera Mazowieckiego, przetrwał niechęć "Gazety Wyborczej". Potem wykasował tenorów Płażyńskiego i Olechowskiego, a niedawno Rokitę. Wszystko to piękne, ale daje jedynie przywództwo partyjne, politycznie niewiele znaczące, bo cóż to za polityk bez wpływu na realną politykę? Kanapowo-sondażowy, i tyle.

Polityka rozlicza się za realizowanie programu, a nie za urodę (wątpliwą zresztą, na tle Olejniczaka czy innych młodych grzbietów). Nie za występy w radio. Dlatego PO powinna albo zmienić lidera, albo sojuszników. Dokonać istotnego zwrotu. Zamiast wdzięczenia się do SLD (co jest niebezpieczne, bo reanimuje postkomunę i to ona się wzmacnia, nie PO), czas chyba lekko dygnąć przed braćmi K. To są pragmatycy. Na pewno skorzystają z usług wielu fachowców z Platformy. A to może być tylko dobre dla Polski. I nie ma już na co czekać.

Upór w polityce to nie grzech, a głupota. Tusk może wciąż współrządzić, byle zamiast gadania i kontestowania zaczął coś wreszcie robić. Tego chcą jego wyborcy, a nie siedzenia przez trzy lata w okopach i oratorskich popisów. Albo przyglądania się jak krajem kierują nawiedzeni bądź analfabeci.

Błędy popełnia się seriami, jak Tusk. Ale błędy można też czasem naprawić. Życzę panu Donaldowi, by zaczął od przeproszenia własnych wyborców. Czas zrobić coś i dla nich. Wojna z PiS to była kosztowna pomyłka.

Czas pogodzić się z braćmi K.

I nie ma dziś innej opcji.

Paweł Zarzeczny

Dowiedz się więcej na temat: wybory | Donald Tusk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje