Zaremba: Sami sobie zgotowaliśmy taki horror

Dwa - to ulubiona liczba debiutującego na wielkiej imprezie Mateusza Zaremby. Rozgrywający Vive Targów Kielce w dwóch meczach MŚ w Szwecji dostawał po dwie dwuminutowe kary. Na szczęście przeciwko Argentynie zdobył trzy bramki, czym przyczynił się do zdobycia, a jakże - dwóch punktów.

- Cieszę się jak cały zespół z tych dwóch punktów. Mecz był na zmianę: raz dobrze, kiedy wypracowaliśmy nawet sześć bramek przewagi, a potem traciliśmy ją w mgnieniu oka - mówi prawy rozgrywający w kadrze Wenty.

Reklama

Można było mecz rozstrzygnąć w kwadrans. Wystarczyło w tym czasie rzucić kilka bramek więcej, bo obrona była nie do przejścia.

- W obronie staliśmy dobrze, ale w ataku było kiepsko. Momentami nasza gra wyglądała ok, prowadziliśmy 5-6 golami, a potem traciliśmy całą przewagę. Mieliśmy sporo kar, niektóre bez sensu, nie do końca się z nimi zgadzam, ale po takim meczu na sędziów nie wypada narzekać. Zwłaszcza, że dla obu stron gwizdali tak samo. Sami sobie zgotowaliśmy taki horror.

Bałeś się w końcówce, że nie wygracie?

- Najgorsze wtedy, to mieć pietra. Wtedy, jakby ręce zadrżały, to by się mogło źle skończyć. To by było najgorsze, a przecież trzeba grać do końca. Co będzie, to będzie, ale trzeba dać z siebie wszystko. Najważniejsze są dwa punkty.

Teraz mamy się szykować na emocje w meczach z Koreą i Chile?

- Nie... Mam nadzieję, że będzie to lepiej wyglądało.

Krótko byliście w przerwie w szatni. Uciekaliście przed trenerem?

- Nie, spokojnie było. Mówił, żebyśmy grali to, co w pierwszej połowie wychodziło. Ale nam się to rzadko udawało. Piłka miała iść do przodu, ponieważ oni grali wysoką obroną , to mieliśmy wbiegać na koło. Ale co z tego, skoro za mało tego robiliśmy i w drugiej połowie nie funkcjonowało to do końca tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.

Dwie kary w meczu to twoja norma na tych mistrzostwach?

- Sędziowie mi je dają i co ja mogę powiedzieć? Żeby to chociaż były brutalne faule, to bym zrozumiał. A tu jest inaczej niż w Lidze Mistrzów czy polskiej ekstraklasie. Tam pozwalają grać twardziej, a tu byle dotknięcie i jest kara.

Rozmawiał Leszek Salva, Goeteborg

Dowiedz się więcej na temat: kara | horrory | Bogdan Wenta | reprezentacja szczypiornistów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje