Załamany Domenech rozumie Zidane'a

Raymond Domenech, selekcjoner reprezentacji Francji, po porażce w finale piłkarskich mistrzostw świata z Włochami w rzutach karnych 3-5, jest załamany.

- Teraz trudno jest mi sobie przypomnieć jakieś dobre chwile podczas niemieckiego turnieju. W tym momencie odczuwam tylko rozczarowanie - powiedział Domenech.

Reklama

- Z przebiegu meczu zasłużyliśmy na zwycięstwo. Tylko wygrana jest piękna, a nam się jej nie udało osiągnąć. Włosi dążyli do rzutów karnych, bo to była ich jedyna opcja - dodał.

Mecz rozgrywany na Stadionie Olimpijskim w Berlinie w normalnym czasie zakończył się remisem 1:1. W dogrywce żadnej ze stron nie udało się strzelić gola, za to w 111. minucie murawę opuścił Zinedine Zidane, pomocnik "trójkolorowych", który ujrzał czerwoną kartkę za uderzenie głową Marka Materazziego.

Domenech stwierdził, że nie ma wytłumaczenia dla zachowania 34-letniego zawodnika, który tym meczem kończył piłkarską karierę, ale można go zrozumieć.

- To Materazzi, a nie Pirlo był piłkarzem meczu (wyboru włoskiego pomocnika dokonała FIFA - przyp. red.). Kiedy ktoś musi przez cały mecz znosić, to co Zidane, a sędzia nie reaguje, to można zrozumieć zachowanie piłkarza, choć trudno je usprawiedliwiać. Smutne jest tylko patrzeć, że tak kończy karierę wielki zawodnik - stwierdził Domenech.

Zobacz opis meczu Włochy - Francja

Zobacz galerię z meczu Włochy - Francja

Dowiedz się więcej na temat: mecz | Zinedine Zidane | domenech

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje