Zagumny: Chciałbym ponownie znaleźć się w reprezentacji

Paweł Zagumny nie żałuje, że nie wystąpił w mistrzostwach Europy siatkarzy, z których polska reprezentacja wróciła z brązowym medalem. Chciałby jednak znaleźć się w kadrze na Puchar Świata (19 listopada - 4 grudnia).

Jak się pan czuje po powrocie na parkiet po wakacyjnej przerwie?

Reklama

Paweł Zagumny: - Ze zdrowiem wszystko w porządku. Zrelaksowałem się, przerwa bardzo dobrze mi zrobiła. Czynnie odpoczywałem, miałem rozbrat z siatkówką, ale dużo grałem w tenisa, jeździłem na rowerze. Trochę czasu spędziłem w Polsce, trochę za granicą. 1 sierpnia rozpocząłem z Zaksą Kędzierzyn-Koźle przygotowania do sezonu.

W tym czasie pana koledzy z reprezentacji zdobyli w Czechach i Austrii brązowy medal mistrzostw Europy. Nie żałuje pan, że pana tam zabrakło?

- Nie żałuję. Przeżywałem jednak ten turniej. Jak każdy patriota i Polak chciałem, by mój kraj doszedł jak najdalej. Wielkie gratulacje za brązowy medal. Myślę, że to maksymalny wynik na tę drużynę w tych mistrzostwach.

Jest pan gotowy na powrót do kadry?

- Po rozmowie z Andreą Anastasim w maju jednoznacznie powiedziałem, że będę gotowy na listopad na Puchar Świata. Na razie tego się trzymam. Jeżeli trener stwierdzi, że się przydam, to mnie powoła, ale jeśli uzna, że nie jestem potrzebny, to w kadrze mnie nie będzie. Ale oczywiście chciałbym ponownie znaleźć się w reprezentacji. Przed nami igrzyska w Londynie, a to najważniejsza impreza dla każdego sportowca. Chciałbym pomóc drużynie awansować na olimpiadę, a potem w niej wystąpić.

W kadrze jest wielu nowych zawodników. Nie boi się pan, że trudno się panu będzie z nimi zgrać?

- Nie obawiam się tego. Znam ich bardzo dobrze, w kadrze spędziłem nieprzerwanie wiele lat i nie będę w niej nowy. Jedyną osobą, z którą nie grałem, jest chyba Grzegorz Kosok. To nie będzie zatem jakiś wielki problem.

Puchar Świata to bardzo silnie obsadzony turniej i tylko trzy pierwsze zespoły wywalczą udział w igrzyskach. Wierzy pan, że właśnie w Japonii uda się zdobyć przepustkę do Londynu?

- Na pewno to turniej, w którym możemy powalczyć o awans. Jest to pierwsza eliminacja i rywale są niezwykle mocni, ale w rozgrywkach interkontynentalnych nie będzie wcale łatwiej. Zgadza się jednak, że to najtrudniejszy turniej. Jedenaście meczów w 15 dni, duże obciążenie dla organizmu, ale warto być w trójce.

W czwartek rusza PlusLiga. Jakie cele ma przed sobą ZAKSA?

- Podobne jak w zeszłym sezonie. Zdobycie medalu, a najlepiej awans do finału. Zdajemy sobie sprawę, że liga jeszcze bardziej się wyrównała. Wszystkie najlepsze drużyny z zeszłego sezonu się powzmacniały. Będzie o co i z kim walczyć.

Od lat króluje PGE Skra Bełchatów. Jesteście w stanie ją pokonać?

- Jest to murowany faworyt, ale gramy i trenujemy po to, by ich zdetronizować. Mamy cele i chcemy do tego dążyć. Czy nam się to uda, to czas pokaże. Mamy na każdej pozycji bardzo dobrych zawodników i rezerwowych. Szeroki skład może być naszą siłą.

Rozmawiała Marta Pietrewicz

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje