Zaczął się wyścig Sydney - Hobart

Tradycyjnie w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia rozpoczął się najbardziej znany klasyczny wyścig żeglarski Sydney-Hobart. Na trasę długości 630 mil wypłynęło 87 jachtów. Zaraz po starcie doszło do zderzenia australijskiego kolosa Wild Thing z łodzią prasową.

Na szczęście uszkodzenie dziobu 30-metrowego Wild Thing nie było poważne - poinformował kapitan Grant Wharington i w niedzielne południe czasu polskiego, sześć godzin po wyjściu z Sydney, jego jednostka była na trzeciej pozycji.

Reklama

Zaraz po starcie prowadzenie objął faworyt - czterokrotny triumfator klasyku, australijski Wild Oats XI Marka Richardsa. Do niego od 2005 roku należy rekord trasy, który wynosi 1 dzień, 18 godzin, 40 minut i 10 sekund. Poprawienie tego wyniku jest mało prawdopodobne mimo silnego wiatru, ale wiejącego z południa, a więc od strony dziobów 87 jachtów, m.in. z Australii, Nowej Zelandii, Francji, Rosji, Wielkiej Brytanii, Włoch, USA.

Rok temu, przy słabych wiatrach, najszybciej - w dwa dni, dziewięć godzin i dwie minuty, 630 mil pokonała nowozelandzka jednostka Alfa Romeo, którą dowodził Neville Crichton. Po tym sukcesie została kupiona przez rosyjskiego biznesmena i zadomowiła się w Europie.

Po raz pierwszy regaty Sydney-Hobart rozegrano w 1945 roku. Ich pomysłodawca, oficer Royal Navy John Illingworth chciał, by wielka impreza żeglarska pomogła otrząsnąć się Australijczykom z koszmaru wojennego, a zarazem stanowiła początek tworzenia nowoczesnego jachtingu. Przez wiele lat wyścigi na Morzu Tasmana były najważniejszymi regatami Southern Cross Cup.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama