Wywiad z Łukaszem Kruczkiem

Łukasz Kruczek jako drugi trener kadry polskich skoczków jest zadowolony z postawy Adama Małysza w Turnieju Czterech Skoczni. Po konkursie w Innsbrucku Paweł Sikora z RMF FM rozmawiał z Kruczkiem o występie Polaków na tej imprezie.

Czy we wtorek w Innsbrucku znów o wszystkim zdecydował los?

Reklama

W Innsbrucku był bardzo loteryjny konkurs. Nawet Adam, mimo że zajął drugie miejsce, nie miał dobrych warunków. W pierwszej serii miał pecha, nie miał takich dobrych warunków jak pozostali skoczkowie. W drugiej już miał porównywalne z innymi i to zaowocowało dobrym miejscem.

A jeśli chodzi o Roberta Mateję?

Robert ewidentnie miał pecha. Gdyby miał tak warunki jak większość, to skoczyłby około 118 metrów i byłby w granicach 12-15 miejsca.

Jak przyjęto wasz protest związany z kwalifikacjami w Innsbrucku?

To nie był oficjalny protest, bo nie było podstaw ku temu, aby taki składać. Wszystko było zgodnie z regulaminem, ale są w nim pewne luki, które pozwalają ustalać pewne rzeczy. Adam to przyjął bardzo spokojnie. Wiedział co się wydarzyło, ale też wie, ze trzeba walczyć dalej. Myślę, że jednak aż tak źle na tym nie wyszliśmy.

Dla trenera Kuttina to wielki dzień, bo Adam stanął na podium w jego ojczyźnie.

No tak, a na dodatek trzech Austriaków poza podium. Na pewno pokazał wszystkim co znaczy jego praca, dobry kontakt z zawodnikami i dobrze przepracowany cały okres.

Dla Roberta Mateji, to chyba najlepszy Turniej Czterech Skoczni w jego karierze.

Na pewno tak, ale wiem, że będzie jeszcze lepiej. Jestem pewien, że los w Bischofshofen los się do niego uśmiechnie, złapie dwa razy bardzo dobre warunki i będzie jeszcze wyżej w klasyfikacji.

W Bischofshofen skocznia jest dziwna, wygląda tak, jakby zawodnicy o bulę szorowali nartami

Tak, ale ona została przebudowana. My trenowaliśmy tam latem i ona teraz jest dużo większa. Jej rekord to 141 metrów, a na igielicie zawodnicy skakali powyżej 150 metrów. Zatem jest dużo większa.

Czy rozmawiacie o tym "wielkim szlemie" dla Ahonena? Finowi brakuje już tylko kropki nad i do wygrania czterech konkursów.

Nie. To nie jest temat do jakichś dyskusji. Jeśli byśmy cały czas mówili o nim, to mogłaby się wytworzyć bariera psychiczna, że jest to człowiek nie do pokonania. To jest też normalny zawodnik. Adam pokazał w Innsbrucku, że skacząc w takich samych warunkach, Ahonen jest do pokonania, co też pokazał w Harrachowie.

Rozmawiał: Paweł Sikora, RMF FM

Zobacz galerię zdjęć z Turnieju Czterech Skoczni

INTERIA.PL/RMF
Dowiedz się więcej na temat: wywiady | RMF FM | RMF | sikora | czterech skoczni

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje