Wygrana Rosji, Francja do domu

Zespoły USA i Polski jako pierwsze zapewniły sobie awans do półfinału, rozgrywanego w Katowicach, finałowego turnieju Ligi Światowej siatkarzy. W piątek zagrają one o pierwsze miejsce w tabeli grupy E.

W czwartek Amerykanie pokonali Francję 3:0 i była to druga porażka "trójkolorowych" w turnieju. Dlatego pożegnali się już z zawodami. W grupie F Rosja pokonała Bułgarię 3:0.

Reklama

Amerykanie pewnie wygrali dwa pierwsze sety. Ich gra była wielokrotnie nagradzana głośnymi brawami przez siedmiotysięczną publiczność. - Zaprezentowali się jako zespół kompletny -powiedział PAP siatkarski ekspert Krzysztof Kowalczyk. - Do żadnego elementu nie można się przyczepić. Nieudany mieli początek trzeciego seta. Kilka mocnych zagrywek Frantza Granvorki, błędy w przyjęciu spowodowały, że Francja objęła kilkupunktowe prowadzenie.

Francja uzyskała przewagę 19:13 i był to poważny zadatek na wygranie trzeciej partii. Amerykanie jednak doprowadzili do remisu i wygrali końcówkę. - Byliśmy bezradni wobec ogromnej siły zespołu USA - powiedział trener Francji Philippe Blain. - Aktualnie jest on najlepiej przygotowany w światowej czołówce.

Francuzi, którzy dzień wcześniej stoczyli twardy bój z Polską, byli momentami bezradni wobec mocnych zagrywek Williama Priddiego i jego kolegów. Ataki trójkolorowych rozbijały się o szczelny amerykański blok.

Warto podkreślić, że na ławce rezerwowych siedział tej klasy zawodnik co Clayton Stanley. Gra on na co dzień w Dynamie Kazań i miał poważny udział w zdobyciu przez swój zespół mistrzostwa Rosji. W zespole USA musiał ustąpić miejsca Gabrielowi Gardnerowi. Amerykańscy gracze z podstawowej szóstki mają innych mocnych zmienników.

Francja przed rokiem zajęła w Moskwie drugie miejsce w Lidze Światowej. W finale przegrała z Brazylią 2:3. - Zawsze gdy się odpada przed końcem zawodów jest rozczarowanie - powiedział Blain. - Tutaj zagrało sześć równych drużyn. My odstawaliśmy w kluczowych momentach od Polski i USA. Rywale po prostu byli lepsi.

Kapitan drużyny francuskiej Stephane Antiga mówił, że jest mu smutno wyjeżdżać do domu i zostawiać tak wspaniałą publiczność. - Myślę, że mogliśmy wypaść lepiej - powiedział. - Mieliśmy ogromne kłopoty z przyjęciem amerykańskiej zagrywki. Od tego zaczynały się nasze kłopoty.

- Bułgaria zawsze miała dobrych graczy - mówił przed finałowym turniejem w Katowicach kapitan Rosji Wadim Chamuckich. - Na pewno nie byli oni gorsi niż Matej Kazijski, którego w 2006 roku wybrano najlepszym siatkarzem Europy. Jednak zespół ten był i jest "drużyną nastroju". Pójdzie gra - rozniosą każdego, nie - będą mieli długie przestoje i łatwo przegrają.

Słowa najstarszego uczestnika katowickiego turnieju pasują jak ulał do dwóch meczów jakie rozegrali Bułgarzy w Katowicach. W środę zwyciężyli najlepszy zespół ostatniego pięciolecia - Brazylię, a dzień później łatwo ulegli Rosji, która przechodzi okres kadrowej transformacji i była wielokrotnie krytykowana za swoją grę.

Wszystkie trzy sety miały podobny przebieg. Rosjanie prowadzili kilkoma punktami, a pod koniec każdej partii dochodziło do mniej lub bardziej emocjonującej końcówki. W drugim secie Wadim Chamuckich i jego koledzy prowadzili 23:21. Na zagrywkę wszedł jeden z młodszych graczy Alekciej Ostapienko. Jego dwa potężne serwisy były zbyt trudne dla bułgarskich przyjmujących.

- Po wygranej z Brazylią kwestia awansu była w naszych rękach - mówił kapitan Bułgarii Płamen Konstantinow, który grał jeden sezon w Jastrzębskim Węglu i na konferencjach prasowych udzielił odpowiedzi również po polsku. - Teraz nasz dalszy los zależy od Rosjan i Brazylijczyków. Gdy wygrają ci pierwsi, to awansujemy, Gdy zwyciężą drudzy zacznie się liczenie małych punktów. Nasze szanse na zakwalifikowanie się do półfinału oceniam jak 50 do 50.

Płamen Konstantinow dodał, że w spotkaniu z Rosją siatkarze bułgarscy nie mieli dobrej zagrywki. - Jest to ten element, który stanowi fundament naszej gry - powiedział. - Gdy nam nie wychodzi tracimy pozostałe atuty. W dodatku rywale zagrywali bardzo mocno, a nam nie wychodziło przyjęcie.

Grupa E:

USA - Francja 3:0 (25:21, 25:20, 28:26)

USA: Hansen, Gardner, Millar, Lee, Salmon, Priddy, Lambourne (libero) oraz Hoff, Stanley, Rooney.

Francja: Pujol, Granvorka, Vadeleux, Kieffer, Antiga, Samica, Exiga (libero) oraz Kapfer, Slavev, Montmeat, Le Marrec.

grupa F:

Rosja - Bułgaria 3:0 (25:23, 25:21, 25:21)

Rosja: Chamuckich, Połtawski, Kuleszow, Kazakow, Korniejew, Biereżko, Wierbow (libero) oraz Abramow, Ostapienko.

Bułgaria: Żekow, Władimir Nikołow, Cwetanow, Gajdarski, Konstantinow, Kazijski, Sałparow (libero) oraz Jordanow, Aleksiew, Żarew, Nikołaj Nikołow, Ananiew.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: wygraj | USA | Bułgaria | kapitan | Katowice | Amerykanie | wygrana | Francja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje