WTA Sopot: Nagyova z Safiną w finale

Rozstawiona z numerem 6 Henrieta Nagyova i Rosjanka Dilara Safina zagrają w finale turnieju Idea Prokom Open (pula nagród 300 tysięcy dolarów) rozgrywanego na kortach ziemnych SKT w Sopocie.

Słowaczka sklasyfikowana na 47. w rankingu WTA pokonała w półfinale Włoszkę Tathianę Garbin 2-6, 7-5, 7-6 (7-2). Siostra Słynnego Marata w drugim półfinale łatwo wygrała ze swoją rodaczką Wierą Zwonariewą 6-3, 6-2.

Reklama

Pierwszy półfinał pomiędzy Nagyovą a Garbin trwający 2 godziny i 44 minuty był niesłychanie zacięty i dramatyczny, a Słowaczka by wygrać potrzebowała aż 5 piłek meczowych. Dla Nagyovej będzie to drugi finał w Sopocie. W 1998 roku Nagyova wygrała w naszym nadmorskm kurorcie, w niedziele będzie miała szansę na drugie zwycięstwo i swoje 9 w turniejach Sanex WTA Tour.

Zaczęło się od 2-0 dla dobrze serwującej Garbin. W trzecim gemie Słowaczka wprawdzie zdołała odrobić breaka, ale po chwili następny raz przegrała swoje podanie. Od tego momentu konsekwentnie grająca Garbin (91. na liście WTA) kontrolowała przebieg seta. Nagyova przy stanie 2-5 popełniła przy swoim serwisie parę niewymuszonych błędów i po 27 minutach było po secie.

Początek II partii to kilka wyrzuconych w aut returnów Słowaczki. Było więc 2-0 dla Włoszki, ale Nagyova szybko odrobiła straty. Forehand wzdłuż linii 24 letniej zawodniczki z Nowych Zamków coraz częściej lądował w korcie. Grająca bardzo defensywnie i używająca sporo slajsowanych uderzeń Garbin nie zamierzała pasować. Obie zawodniczki do stanu 5-5 jeszcze kilkakrotnie się przełamały. Dwa ostatnie gemy padły jednak łupem Nagyovej i stan meczu został wyrównany.

W trzecim secie większa siła gry i doświadczenie Słowaczki zaczęło dominować. Nagyova prowadziła już 4-1, ale wówczas jakby uśpiona prowadzeniem przestała grać. Włoszka doprowadziła więc do stanu 4-4. Przy stanie 5-4 i własnym serwisie Nagyova zmarnowała 4 piłki meczowe (trzy niewymuszone błędy i skuteczny wolej Włoszki). Garbin walczyła jak lew i choć za chwilę znów przegrała własne podanie, to doprowadziła do tie-breaku.

W tej rozgrywce zdecydowanie dominowała już Słowaczka, choć na początku było 2-0 dla Garbin. W pierwszym secie byłam nieco zbyt wolna i pasywna powiedziała po meczu zwyciężczyni. Ciekawostką jest fakt, że obie zawodniczki prowadzi ten sam trener Brazylijczyk Raul Ranziger.

Nagyova w trakcie meczu często prosiła chłopców i dziewczynki podające piłki na kortach Sopockiego Klubu Tenisowego o podanie jej tej samej piłki, która brała chwilę wcześniej udział w wygranej wymianie. Piłkowy talizman pomógł.

Drugi półfinał zupełnie bez historii. Safina rozgrywająca swój życiowy turniej w godzinę i 11 minut rozprawiła się z wyżej klasyfikowaną Zwonariewą. Dilara 172. w rankingu Sanex WTA Tour grała mocniej, dokładniej i 65. na liście jej rywalka tak naprawdę nigdy nie była w tym meczu. Dla 16-letniej Safiny będzie to pierwszy finał w karierze. Jej poprzednim największym osiągnięciem było dotarcie do półfinału imprezy w Estoril w tym roku.

- Dziś wygrałam więc moje reakcje na korcie były spokojne, ale czasem potrafię reagować równie gwałtownie jak Marat. Bąka na korcie zabiłam w samoobronie - powiedziała po spotkaniu Safina.

Wyniki półfinałów:

Henrieta Nagyova (Słowacja, 6) - Tathiana Garbin (Włochy) 2-6, 7-5, 7-6 (7-2)

Dinara Safina (Rosja) - Wiera Zwonariewa (Rosja) 6-3, 6-2.

Witold Cebulewski, Sopot

Dowiedz się więcej na temat: Sopot | safina | WTA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje