Wszystkie plusy starcia Orłów z Meksykiem. Teraz Niemcy!

Paweł Brożek pokazał, że nawet bez regularnej gry w klubie również może przynosić pożytek reprezentacji Polski. Kto wie, czy nie ważniejszy jest jeszcze inny wniosek - "Biało-czerwoni" tworzą zespół, który niezależnie od tego, w jakim jest składzie i czy gra w jedenastu, czy w dziesięciu, walczy dzielnie nawet z silniejszym kadrowo rywalem, jakim był Meksyk. We wtorek o 20:45 Orłów czeka jeszcze cięższe starcie z Niemcami.

Nawet za kadencji znakomitego trenera, jakim był Leo Beenhakker, Polakom zdarzało się w towarzyskich grach przejść obok meczu. O występie Orłów w spotkaniu z Meksykiem można powiedzieć wszystko, że nie zawsze kleiła naszym się piłka, że rywal był szybszy i grał z większym rozmachem, ale na pewno nie to, że nie walczyli jeden za wszystkich, wszystkich za jednego.

Reklama

Paradoksalnie, faul bez piłki Ludovica Obraniaka, po którym graliśmy w osłabieniu, okazał się być dla nas korzystny. W dzielnej obronie Orły pokazały pazury, a i mecz zrobił się jakby o stawkę, bo z kolei atakujący w przewadze Meksykanie poczuli powinność: "Teraz to już musimy strzelić gola". Podopieczni Jose De La Torre zamykali "Biało-czerwonych" w ich polu karnym, często strzelali na bramkę, ale nie tylko jej nie zdobyli, to na dobrą sprawę nie stworzyli żadnej sytuacji stuprocentowej!

- Czerwona kartka, jaką zobaczył Ludo oznaczała dla zespołu próbę charakteru. Przecież przed nią i tak musieliśmy dużo biegać i w takim momencie zejście kolegi delikatnie podcięło nam skrzydła, a jednak musieliśmy sobie radzić w tej jeszcze trudniejszej sytuacji. Można powiedzieć, że zdaliśmy test z gry w osłabieniu - analizował kapitan Orłów, Jakub Błaszczykowski.

Ważnym ogniwem kadry Franza Smudy może być wracający po kontuzji Marcin Wasilewski. "Wasyl" to twardy piłkarz, ale sam ma świadomość, że do ofensywnie usposobionego Łukasza Piszczka sporo mu brakuje, ale jego mentalność, cechy przywódcze, mogą wzmocnić kadrę w ujęciu grupy skazanych na siebie, na wspólne przeżywanie zwycięstw i porażek ludzi.

Sporym plusem mecz z Meksykanami jest występ Pawła Brożka. Po ostatnim, dosyć przeciętnym w ostatnich minutach meczu z Gruzją, można było mieć obawy o "Brozia". One nie zmalały, a jeszcze wzrosły, gdy okazało się, że w nowym sezonie w Trabzonsporze gra jeszcze mniej (w tym sezonie zaliczył tylko 69 minut, znacznie więcej, bo 113 minut rozegrał w reprezentacji), a zmiana barw klubowy na te Deportivo La Coruna, spłonęła na panewce. Tymczasem eks-wiślak pokazał, że nawet będąc rezerwowym, nie zapomina się, na czym polega gra w piłkę nożną!

- To nie jest tak, że jak nie występujesz w klubie, to brakuje ci formy, choć regularna gra w utrzymaniu jej pomaga. Poza tym to nie jest tak, że Paweł nie gra wcale, bo swoje szanse dostaje, choć nie co tydzień - analizował na naszą prośbę kapitan reprezentacji Polski Jakub Błaszczykowski, który wie co mówi, bo w Borussi Dortmund ma status rezerwowego. - Paweł dojrzał. Nie zawsze to u niego widziałem, a w spotkaniu z Meksykiem wygrywał pojedynki główkowe, walczył, biegał, pomagał z tyłu, a także pod bramką rywala był tam, gdzie miał być. Tuż po zdobytej bramce miał swoją sytuację po naszym firmowym zagraniu. Paweł dobrze się czuje w grze kombinacyjnej i cieszę się, że mu się udał ten występ. Dzięki temu nabierze jeszcze większej pewności siebie, a taki mocny, wierzący w siebie Brożek jest nam bardzo potrzebny.

Kuba zwrócił też uwagę na fakt, że każdy zawodnik wchodzący do zespołu wnosił wartość do drużyny. - To jest pocieszające - uznał kapitan Polaków.

Trudno się z Błaszczykowskim nie zgodzić. Wystarczy spojrzeć na środek naszej drugiej linii. W poprzednim spotkaniu z Gruzją tworzyli go Rafał Murawski i Eugen Polanski. Obaj wypadli z powodu kontuzji, ale się okazało, że para Dariusz Dudka - Adam Matuszczyk radzi sobie równie dobrze! Tak samo, jak "Brozio" godnie zastąpił Roberta Lewandowskiego, a Przemysław Tytoń - Wojciecha Szczęsnego.

W spotkaniu z Meksykiem dysponującym czarodziejem ataku pokroju Javiera Hernandeza z Manchesteru United, reprezentacja Polski wyszła obronną ręką. We wtorek, w Gdańsku, będzie jednak o klasę trudniej. Niemców nie pokonaliśmy nigdy, nawet w czasach Kazimierza Deyny i Zbigniewa Bońka.

Czytaj więcej na blogu Michała Białońskiego "W światło bramki"

Dowiedz się więcej na temat: obraniak | małecki | Paweł Brożek | beenhakker | reprezentacja Polski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje