Wołowski: Ronaldo spłaca się najszybciej

Real wygrał swoją grupę dzięki Cristiano Ronaldo, który mimo dwóch miesięcy przerwy, jest najlepszym strzelcem w Champions League. Jedyne punkty jakie Królewscy stracili z Portugalczykiem w składzie, to były te na Camp Nou.

Nie rozumiem, czemu tak bardzo dziwi się David Albelda. Pomocnik Valencii przypomina, że w zbliżającym się hicie ligi hiszpańskiej nie zagra także David Silva. Właściwie nikt o tym jednak nie pamięta, bo medialne larum skupia się na stratach Realu Madryt. Manuel Pellegrini martwi się urazem Xabiego Alonso, a przecież nie będzie mógł zabrać na Mestalla ani Kaki (kontuzja), ani Cristiano Ronaldo (kara za czerwoną kartkę). Tymczasem nie będąc wciąż u szczytu formy po kontuzji stawu skokowego Portugalczyk udowadnia, że nowy zespół Florentino Pereza zależy od niego bardziej niż Manchester United. Niestety, przed wizytą w Walencji, nie jest to dla "Królewskich" dobra wiadomość.

Reklama

W Madrycie mają dość kłopotów. Nerwowo, chwilami wręcz rozpaczliwie Real poszukuje stylu, kilka nowych gwiazd gra zdecydowanie poniżej oczekiwań. Włączając w to nawet Kakę, o Benzemie w ogóle nie wspominając. Ronaldo też czasem zawodzi, nie pomaga poukładać gry, toczy własne mecze, jakby porządek, który stara się wprowadzić Pellegrini, był dla niego nieczytelny. Ale to właśnie jego bramki uratowały drużynę w dwóch najważniejszych dla niej rozgrywkach.

Kompromitacja z trzecioligowym Alcorcon w Pucharze Króla zdarzyła się bez Ronaldo, tak jak porażka w Sevilli, remis w Gijon i nieudany prestiżowym dwumecz z Milanem, w którym Real wywalczył ledwie punkt. Z Ronaldo w składzie Królewscy ponieśli tylko jedną porażkę - w Gran Derbi z Barceloną na Camp Nou. Gdyby wtedy Portugalczyk pokonał Valdesa w sytuacji sam na sam można by powiedzieć, że z Ronaldo "Królewscy" są zupełnie inną drużyną. Oczywiście chodzi o wyniki, a nie o styl.

Sześć goli Portugalczyka w Champions League dało zespołowi z Madrytu pierwsze miejsce w grupie. Ronaldo był wręcz niewiarygodnie wydajny zdobywając bramkę co 48 minut! W Primera Division trafia do siatki co 89 minut, ale i tak efektywnością przewyższa najlepszego strzelca ligi. Genialny David Villa z Valencii pokonuje bramkarza co 94 minuty!

To prawda, że z piłkarzy kupionych latem za 270 mln euro Portugalczyk był zdecydowanie najdroższy (kosztował 96 mln euro). Ale jedna rzecz jest bezdyskusyjna: najszybciej spłaca się właśnie on.

ZOBACZ TEKST I DYSKUTUJ NA BLOGU DARKA WOŁOWSKIEGO!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje