Wołowski: Kiedy strzela Abidal...

"Jeśli piłkarze najlepszej drużyny świata błagają sędziego o ostatni gwizdek, to chyba o czymś świadczy" - mówił napastnik Athletic Bilbao Fernando Llorente po meczu, w którym strzał Erica Abidala dał Barcelonie awans do ćwierćfinału Pucharu Króla.

Leo Messi jeszcze nie zdobył gola na San Mames - nawet to jest jednak faktem mniej niewiarygodnym, niż bramka Abidala. W 176. meczu dla Barcelony Francuz pierwszy raz trafił do siatki, był to zaledwie jego czwarty gol w całej profesjonalnej karierze. W Lyonie zdobył dwa w Pucharze Francji (2004 i 2007), a także wykorzystał karnego w finale mundialu w Niemczech w 2006 roku.

Reklama

Jakiś czas temu na Facebooku przyjaciele Abidala powołali grupę nacisku na Pepa Guardiolę, by pozwolił francuskiemu obrońcy wykonać jedenastkę. Grupa może się już rozwiązać. Eric wybrał najlepsze miejsce i porę na inauguracyjnego gola. Pokonał bramkarza Athletic Bilbao w 74. min gry na San Mames, kiedy zanosiło się na dogrywkę. Wyrównująca bramka Llorente nic Baskom nie dał poza poczuciem, że odpadają z Pucharu Króla w sposób więcej niż honorowy. W dwumeczu z Barcą wywalczyli dwa remisy (0-0 na Camp Nou i 1-1 u siebie).

Barca i Athletic to drużyny, które najwięcej razy zdobyły Puchar Króla. Guardiola był świadomy tego, co czeka jego drużynę. Atmosfera na San Mames była tak bojowa, że kibice wygwizdali nawet Andresa Iniestę. Trener Barcy wpuścił go na boisko po godzinie gry za Adriano. Iniesta, Puyol i Valdes to trójka z galowego składu, która zaczęła mecz na ławce (rezerwowy bramkarz Pinto wytrwał w grze do końca). Xavi znalazł się w podstawowej jedenastce, rozegrał 550. mecz dla Barcy i został samodzielnym rekordzistą katalońskiego klubu.

W pewnej chwili, Abidal został trafiony w twarz przedmiotem rzuconym z trybun i wielki siniec pojawił się nad jego okiem. Nic nie było w stanie zmącić radości Francuza. "Brakuje tylko tego, by trener zrobił ze mnie środkowego napastnika" - żartował. Koledzy uhonorowali go w szatni szpalerem, Guardiola opowiadał, że drużyna miała w planie nawet podrzucanie Francuza, ale sufit był za nisko. Abidal bardzo rzadko strzela na bramkę. W 19 spotkaniach tego sezonu odważył się ledwie trzy razy - wszystkie uderzenia były jednak celne. "Teraz czekam na bramkę w lidze, jeszcze w żadnym swoim sezonie nie zdobyłem dwóch goli" - mówi podniecony.

Prasa nazywa Francuza Świętym Mikołajem, lub Baltazarem - w Hiszpanii prezenty rozdaje się w Święto Trzech Króli. Dzięki podarunkowi od Francuza Barca ma za sobą pierwszy poważny sprawdzian w tym sezonie. Przed rokiem wygrała na Ramon Sanchez Pizjuan 1-0, ale to jednak Sevilla awansowała do ćwierćfinału Pucharu Króla po zwycięstwie 2-1 na Camp Nou. Tym razem trener Barcy był rozważniejszy z wprowadzaniem do gry piłkarzy rezerwowych.

Hiszpania zaczyna czekać na Gran Derbi w finale. Wcześniej Real i Barca nie mają szansy się spotkać.

Czytaj inne teksty Darka i dyskutuj z nim na blogu, kliknij!

Czytaj więcej o spotkaniu Athletic Bilbao - Barcelona, kliknij!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje