Wołowski: Dzień chwały Johna Terry'ego

Chelsea nie była lepsza od Manchesteru, a przez większą część meczu gorsza. Ale miała Johna Terry'ego, który dał jej zwycięstwo.

Brutalny atak Evansa na Drogbę był z gatunku tych, które mogą przyśnić się w nocy. Gdy Martin Atkinson zobaczy go w powtórce, będzie kolejnym sędzią, który pożałuje, że nie pomaga mu arbiter techniczny z dostępem do monitora. Zamiast czerwonej kartki dla stopera Manchesteru i jedenastki dla Chelsea, ukarał Drogbę, który w tej akcji był ofiarą. Ledwo napastnik pozbierał z trawy zbolałe kości, John Terry pokazał jak najlepiej w piłce wymierza się sprawiedliwość. Gol dający zwycięstwo w meczu na szczycie, był potwierdzeniem tezy, że w sporcie najpiękniejsze są zawsze okazje do rewanżu.

Reklama

Półtora roku temu, mecz z MU o zdecydowanie większą stawkę (finał Ligi Mistrzów w Moskwie) był dla kapitana Chelsea życiową traumą - Terry poślizgnął się przy jedenastce, która powinna była dać drużynie Puchar Europy. Twardziel płakał, myślał o zakończeniu kariery, ostatecznie postanowił jednak, że jeszcze raz spojrzy w przyszłość. Dziś jego drużyna jest bezdyskusyjnym liderem Premier League, pewna awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów. I bardzo dużo zawdzięcza nie tyle wspaniałej grze, co charakterowi narzucanemu przez ludzi takich jak jej kapitan.

Do bramki dla Chelsea Manchester United był zespołem lepszym, grającym szybciej, płynniej, ciekawiej. Gospodarze niedużo potrafili zdziałać, za wielu mieli w składzie generałów w stanie spoczynku. Dlatego wyróżniali się ludzie od czarnej roboty jak Essien, czy Ivanovic. Czasem błysnął Anelka, ale gdy ograł obrońcę, nie miał do kogo podać - seria Drogby (gole w pięciu ostatnich meczach) zatrzymała się na najlepszej drużynie Premier League w ostatnich trzech sezonach.

Wygląda na to, że Wayne Rooneyowi dobrze zrobił transfer Cristiano Ronaldo. Zdecydowanie bardziej czuje się odpowiedzialny za wyniki "Diabłów", dziś był najlepszym piłkarzem na boisku. Przez ostatnie lata stał w cieniu Portugalczyka, zajęty głównie tym, by być dla niego tarczą i wsparciem. Rooney, to też człowiek o charakterze Terry'ego i jeśli Fabio Capello uda się to wykorzystać, być może Anglicy doczekają reprezentacji na miarę Manchesteru i Chelsea.

CZYTAJ TEŻ:

Obrońca rozstrzygnął pojedynek Chelsea z Man Utd

Dowiedz się więcej na temat: Dariusz Wołowski | John Terry

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje