Wokół olimpijskich aren

Pierwszą mistrzynią igrzysk olimpijskich w Sydney została Amerykanka Nancy Johnson, która złoty medal zdobyła w strzelaniu z karabinka pneumatycznego. Zawodniczka ta w wieku 17 lat była zagrożona kalectwem.

Jako dorastająca dziewczyna Johnson cierpiała na tajemniczą chorobę, objawiającą się zanikiem mięśni lewej ręki i lewej strony ciała. Lekarze mówili jej, by zaczęła myśleć o wózku inwalidzkim.

Reklama

Lekarze nalegali wówczas, by 26-letnia obecnie Johnson zapomniała o strzelectwie i o wszelkich sportach wymagających używania obu rąk. Podejrzewali stwardnienie rozsiane. Tymczasem uparta nastolatka z Downers Grove pokonała chorobę i po roku intensywnej terapii odzyskała władzę w lewej ręce. Została wyczynową zawodniczką. W Sydney zebrała plony swych wysiłków.

Jak dotychczas w Sydney wszyscy są zachwyceni przebiegiem igrzysk. Zaniepokojenie wyraził jedynie Międzynarodowy Olimpijski Komitet Etyki. Okazało się bowiem, że niektórzy olimpijczycy, szukając dodatkowego źródła dochodów, obstawiają wyniki własnych konkurencji.

Komitet uznał, że uprawianie hazardu jest sprzeczne z duchem olimpizmu. Zawodnicy złapani na gorącym uczynku, stawać będą przed specjalną komisją. Wyrokiem może być wykluczenie z zawodów, kara pieniężna, a nawet odebranie zdobytego już medalu.

Organizatorzy igrzysk zostali pochwaleni nawet przez Greenpeace, międzynarodową organizację ochrony środowiska. Greenpeace przyznał Sydney brązowy medal za ochronę środowiska oraz 6,5 punktu na 10 możliwych. Uważa jednak, że można było zrobić więcej, aby te igrzyska były jeszcze bardziej "zielone".

Organizacja chwali Australijski Komitet Olimpijski za to, że trzymał się pewnych środowiskowych standardów w usuwaniu toksycznych odpadów podczas budowy obiektów. Skrytykowała jednak użycie dużej ilości zbędnego ozonu przy produkcji klimatyzacji oraz spalanie dużej ilości ciężkiej benzyny przez samochody VIP-ów.

Zainteresowanie igrzyskami przeniosło się nawet w kosmos. Pracująca na międzynarodowej stacji kosmicznej załoga promu Atlantis przesłała życzenia dla startujących w Sydney olimpijczyków.

W Sydney jako niepodległe państwo zadebiutował Timor Wschodni. W sobotę wystąpił sztangista Martinho de Araujo, który przeszedł do historii jako pierwszy reprezentant tego kraju, występujący w igrzyskach olimpijskich.

De Araujo, jeden z czwórki Timorczyków biorących udział w zawodach olimpijskich, wszedł na pomost jako pierwszy z zawodników wagi 56 kg. W dwóch pierwszych próbach w rwaniu próbował bez skutku dźwignąć 65 kg, w trzeciej wyrwał 67,5 kg. W podrzucie de Araujo uzyskał 90 kg i zakończył olimpijski występ z rezultatem 157,5 kg w dwuboju.

Dowiedz się więcej na temat: medal | olimpijski | komitet | Johnson | sydney

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje