Włoszczowska: Jestem trochę zła. Dałam się zablokować

Mistrzyni świata w kolarstwie górskim Maja Włoszczowska w przerwie między startami na krótko przyjechała do kraju. W czwartek w Warszawie odebrała certyfikat Klubu Polska Londyn 2012, a już w niedzielę czeka ją kolejny start w Belgii.

Z RPA Włoszczowska wróciła z mieszanymi uczuciami. Po trzech zwycięstwach w Europie, pierwsze zawody Pucharu Świata nie były zbyt udane. Zajęła ósme miejsce.

Reklama

"Jestem trochę zła. Popsułam start, dałam się zablokować, ale mimo to potrafiłam przebić się z czwartej do pierwszej dziesiątki, więc z formą nie jest źle. Jest we mnie sportowa złość, ale to dobrze. Dodaje mi motywacji" - powiedziała wicemistrzyni olimpijska.

Włoszczowska jest jednym z 44 sportowców, i jedynym przedstawicielem kolarstwa, objętym specjalnym programem przygotowań do igrzysk - Klub Polska Londyn 2012. "Z mojej perspektywy przynależność do tego klubu niewiele zmieniła. Trener Piątek zawsze dbał o to, by nam niczego nie brakowało, byśmy miały doskonałe warunki treningowe i startowe" - podkreśliła.

W niedzielę w belgijskiej miejscowości Houffalize znów spotka się ze światową czołówka.

"Zapowiedziały się wszystkie najlepsze zawodniczki. Potem czekają mnie dwa mniej istotne wyścigi, a w dwa ostatnie weekendy maja - kolejne Puchary Świata w Anglii i w Niemczech" - dodała.

W tych zawodach zabraknie jej koleżanki klubowej z CCC Polkowice - Pauli Goryckiej. W RPA w wyścigu zawodniczek do lat 23 tak nieszczęśliwie upadła, że złamała kość strzałkową. Mimo to, ukończyła rywalizację na znakomitej drugiej pozycji. Teraz czeka ją być może nawet sześciotygodniowa przerwa.

"Musimy zrobić dodatkowe badania, sprawdzić, czy nie doszło do uszkodzenia tkanek miękkich, czy nie jest zerwana torebka stawowa lub więzadła. Jeśli nie, to Paula wróci do treningów już za dwa tygodnie" - wyjaśnił trener Piątek.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Maja Włoszczowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama