Włodarczyk: Cztery jajka na śniadanie i ... medal

Anita Włodarczyk (AZS AWF Poznań) zamierza zjeść w sobotę na śniadanie cztery jajka, a wieczorem, na Stadionie Olimpijskim w Berlinie, rzucić młotem tak daleko, by zdobyć medal 12. lekkoatletycznych mistrzostw świata.

Szósta zawodniczka pekińskich igrzysk, tegoroczna liderka światowej tabeli (77,20 w Cottbus), awans do finału zapewniła sobie w czwartek już w pierwszej próbie, wynikiem 74,54. Minimum kwalifikacyjne wynosiło 72 m. Najldalej posłała żelazną kulę Niemka Betty Heidler - 75,27.

Reklama

Przed każdymi ważnymi zawodami Włodarczyk podczas śniadania jada jajka na miękko. "Przed eliminacjami połknęłam cztery. Mam nadzieję, że w sobotę też będą i znów wypadnę dobrze" - powiedziała z uśmiechem.

W czwartek musiała sobie radzić w kole sama. Kilka tygodni temu przerwała współpracę z trenerem Czesławem Cybulskim. Od strony technicznej miał jej pomagać inny szkoleniowiec, Grzegorz Nowak, ale nie pojawił się w Berlinie. Wbrew wcześniejszym informacjom, nie udzielał wskazówek Anicie Włodarczyk trener dyskobolki Żanety Glanc - Jerzy Sudoł.

"Już dwa lata na mityngi międzynarodowe jeżdżę sama i radzę sobie. Mam więc nadzieję, że w berlińskim finale też będzie dobrze, tym bardziej, że w eliminacjach nie miałam problemów - tłumaczyła rekordzistka Polski.

W czwartek Włodarczyk wspierali rodzice i znajomi, którzy zasiedli na trybunach stadionu. "Na sobotę szykuje się jeszcze większa ekipa z mojego rodzinnego Rawicza. Myślę, że dostarczę im wielu emocji" - dodała.

Po kwalifikacjach nie pojechała bezpośrednio do hotelu, tylko wybrała się na stadion treningowy. Tam oddała jeszcze kilka rzutów młotem 5-kilogramowym. "Musiałam otrzymać taki bodziec. W piątek zrobiłam trening siłowy i ...zaczynamy finał" - powiedziała liderka światowej listy.

Najważniejsze, jak podkreśliła, że nie bolały ją plecy. "Tydzień temu naciągnęłam mięsień grzbietu. Przez trzy dni nie trenowałam, ale nie czuję już bólu. Stać mnie na to, bym rzuciła daleko i zdobyła tu medal. Będę walczyć. Konkurs zapowiada się fascynująco".

Dziennikarze przewidują, że w sobotnim finale poprawiony będzie rekord świata, który wynosi 77,80 i od sierpnia 2006 roku należy do Tatiany Łysenko. Rosjanka była zdyskwalifikowana na dwa lata za stosowanie środków dopingowych, co wykryto po badaniach przeprowadzonych 9 maja 2007 roku poza zawodami.

Finałowy konkurs rozpocznie się w sobotę o godz. 19.30.

Skład finału:

Betty Heidler (Niemcy)

Anita Włodarczyk (Polska)

Zhang Wenxiu (Chiny)

Jessica Cosby (USA)

Tatiana Łysenko (Rosja)

Stephanie Falzon (Francja)

Martina Hrasnova (Słowacja)

Sultana Frizell (Kanada)

Manuela Montebrun (Francja)

Amber Campbell (USA)

Kathrin Klaas (Niemcy)

Clarissa Claretti (Włochy)

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: jaja | Anita Włodarczyk | śniadanie | medal | Włodarczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje