Wizards nie zwalniają tempa

Zespół ze stolicy USA, Washington Wizards odniósł piąte z rzedu zwycięstwo. Tym razem ofiarą Czarodziejów padli przemęczeni koszykarze New York Knicks, którzy przegrali w MCI Center 80:96.

Knicks kilkanaście godzin wcześniej przegrali w Detroit z Pistons.

Reklama

Na czołowego strzelca Wizards wyrasta Richard Hamilton, który rzucił rywalom 34 punkty. Michael Jordan przebywał na parkiecie 34 minuty, zdobył 19 oczek, zaliczył 6 zbiórek i 6 asyst.

- Gdy Richard i Michael zdobywają 50 punktów, jesteśmy naprawdę mocni - stwierdził po meczu zadowolony Doug Collins.

W pierwszej kwarcie przy wyskoku do zbiórki Christian Laettner złamał lewą nogę i będzie pauzował przez około miesiąc. - Ta kontuzja przyszła w najgorszym momencie, gdyż teraz gramy naprawdę dobrą koszykówkę - powiedział Collins.

W ostatnich pięciu zwycięskich spotkaniach para Hamilton - Jordan zdobywała średnio 46,2 punktów, z czego "Rip" 26.4, a "Air" 19.8.

- Właśnie na taki moment czekałem, gdy każdy z moich kolegów będzie doskonale wypełniał swoją rolę na parkiecie - powiedział Jordan.

W niedzielę czeka Wizards o wiele trudniejsze wyzwanie, gdyż wyjeżdzają do Toronto, aby zmierzyć się z tamtejszymi Raptors

W Staples Center rozegrano derby Los Angeles. Lepsi okazali się obrońcy mistrzowskiego tytułu Lakers, którzy dość łatwo pokonali Clippers 110:80. Rywale Lakers liczyli na trzecią z rzędu porażkę mistrzów, ale lokalny rywal nie miał nic do powiedzenia w piątkowy wieczór. Lakers nie przegrali trzech spotkań z rzędu od grudnia 1998.

- Nigdy nie przegrałem trzech spotkań z rzędu - powiedział po meczu Kobe Bryant - W tym meczu zagraliśmy bardzo dobrze, co widać po wyniku. Różnica 30 punktów mówi sama za siebie.

Bryant zdobył 25 punktów, a o trzy "oczka" więcej rzucił Shaquille O'Neal, który zaliczył również 15 zbiórek.

Sześć miesięcy czekali koszykarze Milwaukee Bucks na rewanż na Sixers, za porażkę w finale Konferencji Wschodniej w czerwcu tego roku. Rewanż nastąpił już przy pierwszej nadarzającej się okazji i Bucks pokonali w First Union Center Philadelphię 96:80. Dla 76ers jest to siódma porażka z rzędu i podopieczni Larry'ego Browna czują się już sfrustrowani.

- Wciąż nie potrafimy sie pozbierać - żalił się Allen Iverson - Rywale mieli dwóch graczy, którzy niemalże sami nas pokonali. Jest to już frustrujące, ponieważ takiej serii porażek już dawno nie doznaliśmy.

Ci dwaj gracze, którzy rozprawili się z Sixers to Glenn Robinson, który zdobył 34 punkty i Sam Cassell zdobywca 29 "oczek". Iverson - najlepszy strzelec 76ers w tym meczu - zdobył tylko 17 punktów.

Zobacz wyniki meczów z 14 grudnia

Dowiedz się więcej na temat: koszykarze | lakers | Jordan | Washington Wizards | New York Knicks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama