Wioślarskie MŚ: poznanianki powalczą o medal

Znakomite występy żeńskiej dwójki podwójnej podczas zawodów Pucharu Świata sprawiły, że Julia Michalska i Magdalena Fularczyk wymieniane są w gronie kandydatek do medalu w wioślarkich mistrzostwach świata, które w sobotę rozpoczną się na Torze Regatowym Malta w Poznaniu. - Cieszy nas to, bo czujemy się docenione przez związek - uważa Fularczyk, zawodniczka Trytonu Poznań.

Zanim Michalska, szósta zawodniczka igrzysk olimpijskich w Pekinie, zaczęła wspólnie pływać z Fularczyk, trener wioseł krótkich kobiet Marcin Witkowski próbował szukać różnych rozwiązań. W pierwszej edycji PŚ w Banyoles Michalska startowała z Agatą Gramatyką, zajmując trzecią lokatę.

Reklama

"Na początku próbowaliśmy stworzyć czwórkę, ale to szybko nie wypaliło. Zaczęliśmy więc +kombinować z deblami+. Po dużych perturbacjach i trudnych wyborach udało się stworzyć taką dwójkę, która wygrała Puchar Świata. Julia z Magdą są już na tyle doświadczone, że mogą walczyć z najlepszymi. Potrafią pływać szybko i mam nadzieję, że udowodnią to w Poznaniu. Ale przed mistrzostwami wstrzymałbym się z wieszaniem tych medali" - tłumaczył Witkowski.

Obie zawodniczki reprezentują Tryton Poznań i jak zapewnia Fularczyk, "znają się jak łyse konie".

"Od siedmiu lat jesteśmy przyjaciółkami. A to pomaga w zgraniu i wyczuciu drugiej osoby. Wioślarstwo nie jest sportem gdzie rozmawia się na torze. A my bez słów wiemy, kiedy która z nas ma jakiś kryzys" - wyjaśnia 22-letnia wioślarka.

Fularczyk przyznała, że sam fakt wymieniania ich osady w gronie faworytek jest bardzo budujący.

"Polskie wioślarstwo to już nie tylko mężczyźni, bo pojawią się kobiety. Dlatego cieszy nas to, że jesteśmy wymieniane w gronie kandydatek do medalu, bo czujemy się docenione przez związek. Choć same nie uważamy się za faworytki" - stwierdziła.

Atutem poznańskiego duetu może być doskonała znajomość Toru Regatowego Malta.

"Znamy praktycznie jego każdy metr, a to pomaga w orientacji. Ja jestem taką zawodniczką, która najlepiej czuje się, wiedząc gdzie płynie, gdzie jest ostatnie 700 metrów. Tym bardziej, że mamy założenia taktyczne typu po 500 metrach dołożyć, po 1000 odpuścić. Patrzę na bok, widzę drzewko i wiem, że mam jeszcze ileś tam metrów do mety" - tłumaczy Fularczyk.

Poznanianka nie ukrywa, że to najważniejszy jej start nie tylko w tym roku, ale i może w całej karierze. "Dziewięć miesięcy przygotowywałyśmy się do tych mistrzostw. I ten jeden start może zaważyć na naszej przyszłości" - podkreśliła aktualna indywidualna wicemistrzyni Polski.

Fularczyk z Michalską po raz pierwszy na torze pojawią się w niedzielę. Jeśli uzyskają bezpośredni awans do półfinału, to następny start mają dopiero w czwartek. "Sama nie wiem czy to dobrze, że mamy tak długą przerwę. Ja dotąd startowałam tylko w młodzieżowych mistrzostwach świata, które z reguły trwają trzy-cztery dni. A tu zawody trwają osiem dni" - zakończyła.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: julia | Malta | Poznań | start | michalska | medal | Julia Michalska i Magdalena Fularczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama