Wielka awantura o polski talent

Szymon Pawłowski wystąpił do PZPN o rozwiązanie kontraktu z Zagłębiem Lubin z winy klubu. Sprawa będzie miała swój finał w Wydziale Gier, gdyż klub z Lubina nie chce puścić zawodnika, którego chętnie zatrudniłby w Legii Jan Urban.

Zagłębie Lubin żąda za Pawłowskiego dwóch milionów euro, co odstrasza potencjalnych kontrahentów. Lubinianie otrzymali ofertę z Warszawy, ale jak twierdzą - jest ona żenująca.

Reklama

"Legia złożyła nam propozycję, ale kwota, jaką zaoferowali, była żenująca (100 tys. euro). Przy transferze Maćka Iwańskiego szybko znaleźliśmy wspólny język, ale tym razem ciężko będzie osiągnąć porozumienie. Kiedyś Pawłowski był już na testach w Warszawie i po 45 minutach ludzie z Legii powiedzieli mu, że się nie nadaje. Teraz, kiedy trafił do kadry i okazało się, że ma ogromny talent, chcą kupić go za grosze" - powiedział "Przeglądowi Sportowemu" dyrektor sportowy Zagłębia, Jakub Jarosz.

Menedżerem Szymona Pawłowskiego jest Marek Citko i to on zdaniem Jarosza jest wszystkiemu winien. " To Citko jest sprawcą całego zamieszania. Szymek to rozsądny chłopak, ale został omamiony przez ludzi, którzy chcą zarobić na jego transferze" - twierdzi Jarosz.

"Zostając w zdegradowanym zespole Szymon zrobiłby dwa kroki w tył. To z pewnością nie jest dobre miejsce dla jego rozwoju" - ripostuje Marek Citko.

Więcej w "Przeglądzie Sportowym".

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: talenty | Lubin | szymon | awantura | talent

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama